Szczyt bezczelności! Radny Kotylak żebrze o grosze na karetkę, podczas gdy jego partia doi publiczne szpitale!
To się po prostu nie mieści w głowie. Sławomir Kotylak, prominentny radny Koalicji Obywatelskiej rządzącej regionem lubuskim, wrzuca do sieci rzewny post i bezwstydnie organizuje internetową zbiórkę na zrzutka.pl. Powód? Wolontariusze ze Sztabu Ratownictwa Zielona Góra potrzebują 30 tysięcy złotych na remont karetki przed Winobraniem. Człowiek, który współdecyduje o wielomilionowym budżecie województwa i ma realny wpływ na finanse publiczne, bawi się w internetowego żebraka i prosi zwykłych mieszkańców o „zrzucanie się” po dyszce czy dwie.
Internauci w komentarzach nie zostawiają na polityku suchej nitki, słusznie punktując tę potworną hipokryzję:
„Panie radny, to jest jakiś ponury żart?! Wy macie czelność prosić nas, zarabiających grosze ludzi, żebyśmy finansowali ratowanie życia, podczas gdy wy pławicie się w luksusach za publiczne pieniądze?!”„Gdzie są pieniądze z budżetu województwa?! Na nagrody dla urzędników i luksusowe limuzyny są miliony, a na sprawny ambulans, który ma ratować ludzi podczas Winobrania, radny organizuje zrzutkę? Wstyd i kompromitacja!”
Szpitale jako polityczne przechowalnie dla kolesi
Ta bezczelna „akcja charytatywna” wygląda jeszcze obrzydliwiej, gdy przypomnimy sobie, jak koalicja rządząca regionem traktuje lubuską ochronę zdrowia. Dla nich szpitale i instytucje medyczne to nie miejsca, gdzie priorytetem jest zdrowie pacjentów i sprawny sprzęt, ale intratne przechowalnie dla partyjnych kolesi, którzy bez politycznego plecówki nie mieliby najmniejszych szans na wolnym rynku pracy.
Idealnym przykładem jest Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze, z którego zrobiono prawdziwy folwark polityczny. Przez lata jako „główny specjalista ds. rozwoju szpitala” miliony zbierał tam przecież Sebastian Ciemnoczołowski – obecny marszałek województwa. Gdy stołki się zwolniły, w strukturach medycznych i okołomedycznych miękkie lądowanie w gorzowskim szpitalu znalazł także inny były marszałek, Marcin Jabłoński.
Na monstrualne pensje i ciepłe posadki dla „swoich” w ochronie zdrowia pieniądze w budżecie zawsze się znajdują. Tam nikt nie musi robić zrzutek na paliwo czy pensje dla politycznych nominatów. Ale kiedy trzeba postawić na koła karetkę dla ratowników pracujących charytatywnie, radny Kotylak bez mrugnięcia okiem odsyła mieszkańców do prywatnych portfeli.
To nie jest „wsparcie” ani „wielkie serce” – to jawne przyznanie się do własnej nieudolności i bezczelne przerzucanie odpowiedzialności rządu samorządowego na barki podatników.
Mieszkańcy regionu lubuskiego płacą podatki właśnie po to, by ratownictwo działało bezbłędnie, a nie po to, by opłacać luksusowe życie polityków, a potem z własnej kieszeni remontować ambulanse!
