Rusza rozgrywka o senat. W koalicji rządzącej regionem wybuchła wojna na całego
Po śmierci generała Różańskiego, w jednym z okręgów senatorskich w województwie lubuskim muszą odbyć się wybory uzupełniające. Doszło już do awantury między koalicjantami w województwie lubuskim. O co? O to, która z formacji ma wystawić kandydata. Jest kilku chętnych. A miejsce jedno.
Na rok przed wyborami parlamentarnymi w województwie lubuskim dojdzie do kluczowej potyczki, która może pokazać jak rzeczywiście rozkładają się siły i poparcie dla poszczególnych bloków politycznych. Z jednej strony mamy rządzącą regionem Koalicję Obywatelską wraz z PSL i partią Polska 2050 Szymona Hołowni, a z drugiej prawicę czyli Konfederację, Prawo i Sprawiedliwość oraz koronę Grzegorza Brauna. Nie wiadomo jednak czy ten drugi blok wystawi jakiegokolwiek kandydata.
Ciekawie zrobiło się jednak wśród koalicjantów rządzących regionem. Polska 2050 jako pierwsza zgłosiła pretensje do miejsca po zmarłym generale Mirosławie Różańskim i zapowiedziała, że to miejsce należy się jej kandydatowi. Nie wszystkim podoba się taki układ, a rządząca regionem Koalicja Obywatelska zdecydowanie ma inny pomysł na obsadę senatorskiego stołka.
Kuluarach pada nazwisko Grzegorza Potęgi, ale wobec jego postawy raczej należy tę kandydaturę włożyć między bajki.
Na start do senatu ma jednak ochotę Waldemar Sługocki, którego akcje w ostatnim półroczu bardzo podupadły. Były szef Platformy Obywatelskiej (teraz KO) jest praktycznie na marginesie polityki. Jest nielubiany przez Donalda Tuska i najważniejszych polityków w Warszawie i obwiniany o brak realizacji w Lubuskiem politycznych uzgodnień, do których doszło na szczeblu centralnym.
Polska 2050 ma jednak co najmniej dwóch kandydatów do startu do senatu. Pierwszym jest Izabela Ziętka, która aktualnie pełni rolę podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Jest to jednak całkowity polityczny „no name”. Nawet w Gubinie nie jest to osoba powszechnie znana, nie mówiąc już o kolejnych powiatach i mieście Zielona Góra, gdzie to nazwisko nic nie mówi przeciętnemu obywatelowi. Na Ziętkę spada też odpowiedzialność za upolitycznienie szkolnictwa, zrobienie z polskich szkół eksperymentalnych pól ideologicznych i próbę wciskania tak zwanej diety planetarnej, ograniczającej zdrowe produkty pochodzenia zwierzęcego. Szkoła pod wodzą obecnej lewackiej ekipy rządzącej ministerstwem zdecydowanie cofa się w jakości edukacji.
Do senatu mógłby również wystartować radny wojewódzki Tomasz Siemiński, który kiedyś związany był blisko z politykami Platformy Obywatelskiej, i należał do grona z najbardziej zaufanych osób byłej marszałek Elżbiety Polak. Do sejmiku Siemiński trafił z listy Polski 2050, ale ideologicznie jest najbliżej Platformy Obywatelskiej.
Pretensje do senatu zgłasza też PSL. A właściwie szef struktur Łukasz Porycki, który mentalnie jak określają go współpracownicy „jest bardziej platformerski” od wiekszości członków PO (KO). Jako szef struktur PSL w Lubuskiem i członek zarządu województwa lubuskiego ma jednak mocną kartę w walce o możliwość startu o senat. Problemem może być jednak mała rozpoznawalność w społeczeństwie i strach przed przegraną. Poryckiego obciążą też potężna afera związana z wydatkowaniem pieniędzy publicznych w teatrze lubuskim. Mimo wiedzy na ten temat, Porycki całymi miesiącami nie robił nic, aby odwołać skompromitowanego dyrektora teatru Roberta Czechowskiego. Prokuratura prowadzi dziś w tej sprawie śledztwo. Zarzuty są bardzo poważne. Chodzi o setki tysięcy złotych.
Po prawej stronie sceny politycznej trwa szukanie odpowiedniego kandydata. Prawo i Sprawiedliwość na razie nie kwapi się do wystawienia kogokolwiek, słusznie zauważając że każdy polityczny kandydat z ich strony przepada w tych wyborach, a kandydatura wystawiona przez sam PiS zdecydowanie wzmocni akcje kandydata rządzącej koalicji.
Jak zakończy się układanka po lewej i prawej stronie politycznej przekonamy się już za kilkanaście dni. Wybory uzupelniajace do senatu z odbędą się najprawdopodobniej pod koniec listopada.
