Ze świata pacynek
W Radio Zachód, była marszałek, a obecna posłanka, Elżbieta Anna Polak wygłosiła rtęciową myśl wartą zauważenia: „Żeby wygrać zmianę, nie mogę pozwolić na podział poparcia”. Cytat z udzielonych radiu toków nawiązuje do szamotaninki w regionalnej piaskownicy Koalicji Obywatelskiej. Bowiem widać komuś w stolicy znudził się był Waldemar baron Sługocki i wyjęto z szafy z propagandowymi petardami imperatyw odnowienia. A nic tak nie odnawia jak intensywne mieszanie kadrami. Bo tego rodzaju machinacją jest wystawienie do rywalizacji o pierwsze miejsce przy regionalnym korytku trzech zgranych kandydatów.
Trzy polityczne pacynki, udające polityczną samorządność ogłosiły swoje kandydatury do objęcia szefostwa KO w regionie, ale od samego początku wiadomo było, że to układanka dwoje przeciwko jednemu. Ktoś w stolicy, w centrali partkomu, pojął decyzje, że rtęciowa Ela wystąpi w roli zająca i w odpowiednim momencie poprze kontrkandydata Waldiego, czyli Marka Cebulę. Rzecz jasna można wdawać się w politologiczne analizy, ale znacznie lepiej twardo stąpać po ziemi i nie dziwić się niczemu.
Dlatego w imię prawdy semantycznej nie warto doszukiwać się w zwrocie „nie mogę pozwolić” śladów podmiotowości, albowiem żaden lubuski polityk jej nie posiada. Zaś Elżbieta Anna Polak szczególnie. Regionalny polityk robi co mu każą. Z maleńkimi detalami. Gdyby te detale uwzględniać na osi bezwarunkowego wykonywania woli genseka, to trzeba przyznać, że najmniej gorliwy jest baron Waldi, który przejawia niebezpieczny polityczny spryt, dzięki któremu potrafi odpowiednio ustawić żagle swojego prywatnego interesu do politycznego wiatru. A nikt nie może być cwańszy od członków dworskiej kamaryli genseka. Kto uchodzi za sprytnego, jest za mało sprytny, powiadają znawcy politycznych gier. I pewnie dlatego pojawiło się w radiowym tekście rtęciowej Eli – „wygrać zmianę”. Bo partia postanowiła postawić na kogoś z katalogu o sygnaturze „Mierny, ale wierny”. Zmiana zgodnie z propagandową zasadą prowadzić ma do lepszego, ale nie precyzuje dla kogo lepszego. Bez wątpienia dla partkomu w Warszawie lepszy jest Marek Cebula. Jest bardziej wierny, bo to dla niego duży awans. Będzie nie tylko wierny, ale i wdzięczny.
W reszcie, która wg Szekspira jest milczeniem, kryje się pytanie kto wygra. Ja obstawiam Marka Cebulę. Lokalne pacynki, mają dzieci, kredyty i zagłosują zgodnie z tym co powiedziała Elżbieta Polak – „żeby wygrać zmianę”. Czego nie rozumiecie zakute łby. Zmienić, aby było jak było.
J-007
