O faszyzmie do Joanny
Pani Joanna Liddane w jednym z wpisów na pewnej platformie społecznościowej uznała Grzegorza Brauna za faszystę. W publicystycznym amoku czasem zapomina się o rozumie i używa się określeń bez znajomości ich znaczenia. Z argumentami „ad Hitlerum” nie warto dyskutować, one bowiem zbyt jaskrawo dowodzą braku wszelkich argumentów, tym niemniej warto szerszej publiczności wyjaśnić kto, w rozumieniu definicji faszyzmu, jest bardziej faszystą, Grzegorz Braun, czy Joanna Liddane.
Zapytałem AI o istotę faszyzmu, a ta mi wymieniła kluczowe cechy tej politycznej formy władzy. Po pierwsze totalitaryzm władzy państwa, które dąży do pełnej kontroli nad społeczeństwem, gospodarką i kulturą. W tym aspekcie to Pani Liddane należy do struktury władzy, dążącej do pełnej kontroli, a Pan Braun jest ousiderem i jest w opozycji do władzy, która go prześladuje. Po drugie kult wodza, skupiający władzę w rękach autorytarnego przywódcy uznawanego za nieomylne uosobienie woli narodu. W tej kwestii także Pani Liddane jako zwolenniczka Donalda Tuska i fanka jego autorytetu, wydaje się pasować do tej cechy znacznie bardziej od Grzegorza Brauna, który co by o nim nie mówić, choć ma cechy lidera, to za omylnego się nie nie ma, co wielokrotnie potwierdza proponując debaty na wymianę racjonalnych argumentów racjonalnych, czego o Pani Liddane powiedzieć się nie da.
Po trzecie fascynacja przemocą w polityce, rozwiązaniami siłowymi, zakazami, ograniczeniami, odcinaniem od środków finansowych i cenzurą mającą na celu eliminację opozycji. Pani Liddane postulując zakaz działania dla lidera legalnej partii, jednego z przedstawicieli polskiego parlamentaryzmu, staje (w kontekście definicji) po stronie faszyzmu.
W cesze czwartej faszyzmu, czyli ultranacjonalizmu, Grzegorz Braun jest znacznie bliższy temu pojęciu jak Pani Liddane, ale pojawia się zastrzeżenie, że będąc ultranacjonalistą Grzegorz Braun nie przejawia przekonania o wyższości Polaków i ich prawa do ekspansji terytorialnej, czy ograniczania praw innych nacji. Tym samym ani Grzegorz Braun, ani Joanna Liddane, nie spełniają tego kryterium bycia faszystami.
I wreszcie piata kluczowa cecha. Odrzucenie demokracji parlamentarnej, praw jednostki oraz idei walki klas na rzecz jedności narodowej pod przywództwem jednej partii. To kryterium jak ulał pasuje do ekipy Donalda Tuska, która ostentacyjnie łamie konstytucję, kpi sobie z demokracji, siłowo przejmuje media, prokuraturę, używa tajnych służb do prześladowania politycznych przeciwników. Traktuje państwo jak przybudówkę do swojej partii. Pani Liddane jest członkinią tej partii i zwolenniczką takiego myślenia.
To, że Joanna Liddane pisze „nie ma miejsca dla faszyzmu” nie oznacza, że jest przeciwniczką faszyzmu. Jest jedynie przeciwniczką Grzegorza Brauna, sama będąc z gruntu faszystką. Co mam nadzieję dowiodłem.
