Pabierowski popuścił na wieść o Braunie. Chciał go zablokować, ale nie dał rady. Za europosłem stanęli ludzie

Do skandalicznej sytuacji doszło w sobotę w świetlicy wiejskiej w Zielonej Górze-Łężycy, gdzie odbywały się Targi Książki Patriotycznej. Na wydarzeniu pojawił się Grzegorz Braun, europoseł oraz prezes Konfederacji Korony Polskiej i spowodował, że włodarze Zielonej Góry po prostu zdziczeli na jego widok.

Na wieść o przyjeździe Brauna włodarze miasta wysłali umyślnego w osobie Mirosława Gancarza z naprędce skleconym pismem, aby ten odczytał je zebranym i zakończył publiczne, legalne spotkanie.

Gancarz jako kabareciarz wykonał to, co u mnie najlepiej, czyli rozbawił swoim marnym występem publikę, a że treści które z reguł głosił, nie były nigdy zabawne, to i tym razem nikt specjalnie nie emocjonował się tym, co ów kabareciarz odczytał z kartki. Najgorsze jest jednak to, że w cała sprawę wplątano panią sołtys Łężycy, która tak naprawdę nie chciała mieć nic wspólnego z zadymą wywołaną przez władze Zielonej Góry.

Targi Książki Patriotycznej odbywały się w Łężycy, ponieważ kilkanaście dni wcześniej właściciele Zajazdu Kultury odmówili zorganizowania imprezy na terenie ich lokalu, co należy uznać za cenzurę rodem z najbardziej ponurego okresu komuny. Stwierdzili, że Braun im nie pasuje. I w tym miejscu warto też dodać, że kilka dni wcześniej właśnie w Zajeździe Kultury gościł były PZPR-owski prominent, czyli Włodzimierz Czarzasty. Tenże czerwony kacyk należał do mającej na rękach krew Polaków PZPR, od wczesnych lat 80., ale to nie przeszkadzało właścicielom Zajazdu Kultury w tym, aby były komunista i członek PZPR mógł swobodnie przebywać na spotkaniu partyjnym właśnie w siedzibie tego lokalu.

Spotkanie w świetlicy wiejskiej w Łężycy uświetnił w swoim występem Jan Pospieszalski, a Grzegorz Braun rozmawiał z zebranymi. Próbujący zakłócić spotkanie za pomocą swoich ludzi Marcin Pabierowski nie zdołał nikogo wyprowadzić z lokalu i zakończyć imprezę. I tak naprawdę cała sytuacja spowodowała, że został poddany w internecie ogromnej krytyce.

Wiele osób wskazywało bowiem, że co prawda Grzegorz Braun i jego polityka nie jest im bliska, ale zachowanie przedstawiciela partii która na sztandarach i ustach ma demokrację, pluralizm i wolność, jest po prostu skandalem. Wygląda bowiem na to, że oprócz w kółko głoszonych frazesów o pięknych wartościach, tak naprawdę nikt nie ma ochoty ich przestrzegać. A przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej wręcz modelowo łamią zasady praworządności, demokracji i pluralizmu pokoleniowego.

Wstyd panowie.