„Jak w gangsterskim filmie”. Wracamy do sprawy interwencji policji w Radiu Zachód

2 promile w wydychanym powietrzu, rozbite auto, upita butelka alkoholu leżąca na tylnej kanapie. Takie okazały się skutki alkoholowego rajdu jednego z pracowników Radia Zachód po Zielonej Górze. Pierwszy raz jako jedyni napisaliśmy o tym kilka dni temu. Teraz na jaw wyszły nowe fakty.


Okazuje się, że o zdarzeniu policjanci zostali zaalarmowani przez mieszkańców Zielonej Góry, którzy zauważyli, że ulicami miasta porusza się pojazd, którego kierujący najprawdopodobniej jest pod wpływem alkoholu. Za pomocą miejskiego monitoringu ustalono kierunek i cel jazdy delikwenta.

Okazało się, że auto zaparkowało wkrótce pod Radiem Zachód, a miał go prowadzić jeden z długoletnich pracowników rozgłośni. Pojazd był poobijany, uszkodzony i miał przebitych kilka opon.

Dalej sytuacja potoczyła się jak w jakimś gangsterskim filmie. Na parking rozgłośni zajechały dwa radiowozy na sygnałach świetlnych, a  funkcjonariusze zaczęli szukać właściciela uszkodzonego auta.
W tym czasie niczym niepokojony pracownik politycznego radiowęzła udał się do studia, aby prowadzić program radiowy.

Policjanci szybko zlokalizowali osobnika i przeprowadzili badanie alkomatem, który wykazał około 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Do dziś policja nie podaje jednak żadnych szczegółów tego zdarzenia. Dlaczego? Rodzą się pytania, czy nie mamy znów do czynienia z naciskiem politycznym na tę formację ze strony polityków Koalicji Obywatelskiej…

Z kolei w Radiu Zachód nastąpiła zmowa milczenia. W lakonicznym komunikacie rozesłanym do pracowników stacji Poinformowano że pracownik został usunięty z pracy.

Sprawa nie zostanie jednak tak łatwo zamieciona pod przysłowiowy dywan. Dzisiaj tematem ma zająć się Rada Programowa Radia Zachód,  a interwencja policji i zachowanie pracownika stacji mają być omawiane podczas posiedzenia.