Aktor Janusz Młyński wraca do Lubuskiego Teatru. Tak postanawia sąd i demoluje decyzję Czechowskiego

Po bezprawnym działaniu wobec aktora Lubuskiego Teatru Janusza Młyńskiego, nad dyrektorem tej jednostki Robertem Czechowskim zbierają się czarne chmury. Kilka dni temu decyzją sądu w Zielonej Górze Janusz Młyński został już przywrócony do pracy na mocy zabezpieczenia, wydanego na czas procesu, przez tutejszy Sąd Pracy. Ale to co się wydarzyło, to tak naprawdę preludium do problemów dyrektora tej instytucji kultury. 

Przypomnijmy że Robert Czechowski zwolnił znanego i niezwykle cenionego aktora Janusza Młyńskiego, oficjalnie po tym, gdy ten na wewnętrznym forum opublikował opinię na temat pewnych tragicznych wydarzeń, do których doszło na przestrzeni ostatniego roku w Lubuskim Teatrze. W żaden sposób nie uchybił jednak Kodeksowi Pracy, a mimo to został zwolniony dyscyplinarnie przez dyrektora Czechowskiego.

Zdaniem wielu osób przyglądających się sprawie, realnym i faktycznym powodem wyrzucenia z pracy aktora było przedstawienie przez niego wyników audytu z działania Lubuskiego Teatru, który zresztą zamówił Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego. Audyt okazał się katastrofalny dla dyrektora Czechowskiego i pokazał fatalne zarządzanie instytucją oraz wydawanie części środków w spoósb całkowicie pozaprawny i bezzasadny.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Młyński jest szefem związku zawodowego działającego w Lubuskim Teatrze, więc jego usunięcie z błahych powodów jest niemożliwe. Należy również przypomnieć, że aktor znajduje się w wieku porzedemerytalnym, co daje mu dodatkową ochronę wynikającą z ustawy i choćby z tego powodu nie powinien być zwolniony z pracy.

Czechowski idzie na „rympał”

Dyrektor Czechowski zignorował jednak te fakty i zamiast kierować się rozsądkiem, poszedł na przysłowiowy „rympał”. Jego zadowolenie szybko zgasił jednak sąd pracy, bo jak się okazało, po miesiącu Młyński znowu jest zatrudniony w teatrze, a dyrektor, co wynika z postanowienia sądu, postąpił bezprawnie.

Postanowienie sądu było pierwszą klęską Czechowskiego. Teraz będzie musiał wypłacać co miesiąc Młyńskiemu pełną wypłatę, a dodatkowo nie wiadomo, czy po bezprawnym działaniu, nie będzie musiał tłumaczyć się z przekroczenia uprawnień przed prokuratorem.

Ale jak się okazuje, to nie koniec problemów Czechowskiego. Sprawa nabiera teraz tempa ponieważ za Januszem Młyńskim od razu murem stanęły wspomniane związki zawodowe. Związkowcy powiadomili o całej sprawie Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, którego urzędnicy nie pozostali głusi na przesłaną informację.

Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego, czyli właściciel Lubuskiego Teatru, po otrzymaniu pisma od Związku Zawodowego Aktorów Polskich zwrócił się już do dyrektora teatru w Zielonej Górze o wyjaśnienie w trybie natychmiastowym całej sytuacji. Pismo podpisał dyrektor departamentu infrastruktury społecznej Andrzej Ziarek.

„Teflon” powoli pęka

Jest to o tyle zastanawiające, że dotąd Czechowski był postrzegany jako niemal „teflonowy” pupilek władz wojewódzkich. Szczególnie komentowany był jego „układ” na linii pracodawca – podwładny z byłym wicemarszałkiem odpowiedzialnym za kulturę, Łukaszem Poryckim. Porycki powrócił co prawda kilka tygodni temu do urzędu marszałkowksiego w randze członka zarządu województwa lubuskiego, ale kultura nie leży już w jego kompetencjach. Wspomniany audyt dotyczył okresu, gdy to właśnie Porycki nadzorował m.in. teatr. Za tę działkę w zarządzie województwa odpowiada teraz inna nominatka PSL, Anna Chinalska.

Cała sprawa ma również wydźwięk polityczny. Przypomnijmy że w województwie lubuskim rządzi od wielu lat koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego i cała odpowiedzialność za działania Roberta Czechowskiego spada właśnie na polityków tych formacji. Czechowski został bowiem wybrany na stanowisko dyrektora teatru przez polityków tych ugrupowań. Wpisuje się doskonale w ich tok rozumowania i funkcjonowania w mentalnej sferze polityczno-społecznej.

Z kolei Młyński znany jest ze swoich konserwatywnych poglądów. Te podobno nie są tolerowane przez Czechowskiego i to, zdaniem wielu osób, było jedyną przyczyną usunięcia go z teatru.

Teraz do akcji wkroczył jednak Sąd Pracy demolując wręcz decyzję Roberta Czechowskiego. I jak słychać na „marszałkowskich korytarzach”, po tym co się wydarzyło, nikt w urzędzie marszałkowskim nie będzie już „umierał” za Czechowskiego.

Janusza Młyńskiego reprezentują specjaliści prawa pracy z zielonogórskiej Solidarności. Pierwszy skutek ich działań jest już widoczny i namacalny. Kolejnym celem będzie całkowite anulowanie zwolnienia i przywrócenie Janusz Młyńskiego do pracy.