Senyszyn w partyjnym radiowęźle: komuny w Polsce nie było

Komuna wróciła? Oto na antenie publicznego Radia Zachód w likwidacji trwa plucie w twarz opozycjonistom stanu wojennego, którzy przez komunistów niejednokrotnie utracili zdrowie, cały dorobek życia, a nawet życie. Oto komunistka rodem z PRL Joanna Senyszyn stwierdziła na antenie tegoż partyjnego radiowęzła, że „komuny w Polsce nie było, a działacze PZPR chcieli zmieniać Polskę na lepsze”.

Zapewne wiele osób dało się zmylić i po kampanii prezydenckiej spoglądało na Senyszyn jako dobrotliwą, miłą, starszą panią. A nawet jak na demokratkę o w miarę racjonalnych, lewicowych poglądach. Takie wrażenie mogła sprawiać.

Ale nic z tego. Gdy tylko komuna znów podniosła w Polsce głowę, a marszałkiem sejmu został „czerwony jak cegła” Włodzimierz Czarzasty, okazało się, że homo sovieticus jest wiecznie żywy. Sowiecki duch przepełniony miłością do przebrzmiałej komuny i ZSRR nigdy nie wyjdzie z serc i umysłów osób, które komunistom zawdzięczają całą swoją karierę zawodową i partyjną. Które były i pozostają częścią tego zbrodniczego systemu.

Gdy Senyszyn z postsowiecką zgrabnością otwarcie stwierdziła, że komuny w Polsce nie było, warto zadać pytanie: co to zatem było? Jeśli nie totalitarna komuna, to jaki system morduje swoich obywateli, masowo wtrąca ich do więzień, zakazuje wolności słowa, przekręca wybory i pacyfikuje kopalnie?

Jeśli nie była to komuna, to może był to wasz ulubiony niemiecki faszyzm? A może dzisiejsza, tuskowa demokracja walcząca?

Ale ta wypowiedź Senyszyn nie jest przypadkowa. Komuniści, którzy po 1989 roku bez żadnych problemów znaleźli się w nowej Polsce, szybko przefarbowali się na tak zwanych demokratów. Tyle tylko, że w środku, głęboko w swojej duszy pozostali sowieckimi pachołkami, którzy nigdy nie pogodzili się z utratą swojej totalitarnej władzy nad Polską. W głębi tylko czekali na zmianę, która pozwoli im przywrócić choć namiastkę dawnego systemu. Teraz wyczuli ten moment. Usłyszymy więc, że komuny nie było, nic wielkiego się wtedy nie działo, a władza musi pilnować dobra państwa. Stąd ofiary systemu i morderstwa. Ale w żadnym przypadku nie ma to w ich myśleniu nic wspólnego z jakąkolwiek dyktaturą. To po prostu demokracja… Ich czerwona demokracja.

Najbardziej przykre jest jednak to, że pracownik likwidowanego Radia Zachód nie zareagował w żaden sposób na wynurzenia starej komunistki. Nie wiadomo, czy to strach zakazał interweniować po wypowiedzi koleżanki drugiej osoby w państwie, czy może nostalgia za czasami słusznie minionymi odebrała głos wieloletniemu pracownikowi partyjnego radiowęzła.

Sprawą wypowiedzi na publicznej antenie podważającej polski porządek prawny i totalnie zakłamującą historię, powinna zająć się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Czy się zajmie?

Oto fragment z wypowiedzią Senyszyn podważającą istnienie systemu komunistycznego w Polsce. (źródło: Radio Zachód)