Dla kogo i po co?

Publikę ostatnio bulwersuje koszt tarasu widokowego zbudowanego za (podobno) milion złotych w parku na Osiedlu Słowackiego. Sensem tej konstrukcji, która zdaniem jej pomysłodawców uzasadnia koszty, jest możliwość oglądania góry Śnieżki. Jak wiadomo władza robi wszystko dla dobra ludu, a lud niczego tak bardzo nie pragnie jak oglądania tej świętej dla Niemców góry, nazywanej przez nich Schneekoppe. Jak pisze popularne w Lubuskiem papierowe medium, ten najwyższy w Karkonoszach szczyt można oglądać przez lornetkę jedynie kilka dni w roku. I zapewne z tej przyczyny taras widokowy nie został wyposażony w lunetę do oglądania jego geologicznego cudu. Trzeba tam iść w własnymi przyrządami optycznymi.

Nie czepiam się kosztów, bo mnie od widoku Śnieżki bardziej interesuje koszt śmieci i centralnego ogrzewania. Moją fascynację wzbudza raczej fantazja miejskich demiurgów, którzy wiele wysiłku wkładają w dzieło przydawania miastu kolejnej atrakcji. No może nie tyle atrakcji, co pewnego zawstydzenia z jakim to czynią. No bo zbudowali dla mnie tężnię, ale jakąś taką wsiową. Widziałem tężnie w Ciechocinku, widziałem w Konstancinie, widziałem w Inowrocławiu. Ba byłem pod tężnią w Świnoujściu. Ale tak skromnej, jak ta w naszym mieście, nie ma nigdzie w Polsce. Teraz zafundowali nam taras widokowy na miarę swoich ambicji. Format pasujący do ogródków działkowych.

Konstrukcja ta jest poniekąd pośrednim dowodem wielkości ambicji miasta. One mają rozmiar zbliżony do rozmiaru tej platformy widokowej. I trzeba to szczerze przyznać, że o dosyć kieszonkowej skali. Nie podzielam zatem głosów oburzenia wysokością kosztów. Bez kalkulacji trudno w tej sprawie mieć merytoryczny pogląd. Śmieszy mnie raczej ta miniaturowa gigantomania. Godna raczej stolicy gminy a nie regionu. Lokalnym wioskowym głupkom trzeba wypominać, że w Świdnicy na wieży ratusza są dwa tarasy widokowe. Jeden na wysokości 38 m., a na ten niższy można wjechać windą. Rzecz jasna Zielona Góra to Świdnica. Tamtejszy ratusz i tamtejsza Starówka to inna skala. Może dlatego ambicje tamtejsze są wyższe, bo i wieża katedry ma ponad 100 m wysokości.

Wieża Sky Walk w Świeradowie rocznie przyciąga co najmniej 400 tys turystów. Jakie miasto ma z tego zyski, można się dowiedzieć z internetu. Kosztowała 40 mln złotych. Gmina czerpie z niej 2 mln dochodu rocznie, zaś przedsiębiorcy 6 mln. Daje pracę 30 pracownikom, nie licząc tych, którzy obsługują turystów. W restauracjach i hotelach.

Kochani czytelnicy, nie narzekajcie zatem, że drogo. Pytajcie raczej po co i dla kogo. Bo budować coś co przynosi straty i ma sens kilka dni w roku, ile by nie kosztowało, to i tak za drogo.