172 tony ignorancji

Zakład Gospodarki Komunalnej w Zielonej Górze pochwalił się, że zutylizował śmieciowy dorobek Winobrania wynoszący 172 tony odpadów. Informacja ta miała zapewne być dowodem sprawności miejskich służb, a zatem i Pana Prezydenta. Kolejnym złotym listkiem w wieńcu sławy. Trywialnie rzecz ujmując, szacunkowo oznacza, że każdy mieszkaniec miasta dopłaci do utylizacji tego śmieciowego dorobku Winobrania mniej więcej po złotówce.

Pozytywnym aspektem tej informacji o sprawności usuwania śmieci po Winobraniu jest to, że nie jest to koszt oszałamiająco wysoki. Przynajmniej nie na tyle, aby załamać budżety domowe zielonogórzan. Tym niemniej zastanawia dlaczego władza miejska nie rozlicza się publicznie ze wszystkich kosztów Winobrania. Dlaczego informacja o kosztach tego święta jest niejawna. Co stoi na przeszkodzie, aby poinformować, równie dumnie jak o śmieciach, o wszystkich kosztach tej imprezy. Choćby po to, aby mnożyć liczbę listków sławy w prezydenckim wieńcu. Aby aureola władzy jaśniała jeszcze większym blaskiem. Aby mieszkańcy winnego grodu mieli wiedzę i powód aby swoją władzę uwielbiać bardziej bezgranicznie.

Ale pal sześć wiedzę mieszkańców i ich uwielbienie dla władzy. Przecież mają swoich reprezentantów, radnych, którzy kiedy trzeba układać listy wyborcze, tak dzielnie walczą o „jedynki” na listach, nie bacząc na etykę i inne tego rodzaju zabobony moralne. Kiedy w wyborczej malignie gadają o dobru miasta i jego mieszkańców. Jak dotąd jednak nic nie wiadomo, aby radni, choćby ci z rzekomej opozycji, domagali się od władzy miejskiej, której wszak są częścią, bilansu zysków i kosztów tej wrześniowej imprezy. A przecież mają gęby pełne zatroskanych frazesów o publicznym interesie. Tymczasem od lat nikt publicznie nie rozlicza Winobrania. Nikt nawet nie żąda od władzy takiego remanentu. Nie wiemy zatem, czy Winobranie, rzeczywiście promuje miasto, czy to tylko miły sercu mit. Nie wiemy ile było stoisk i jaki był na nich handlowy ruch. Nie wiemy ilu turystów odwiedziło w czasie Winobrania Zieloną Górę i skąd przybyli. Ile pieniędzy zostawili. Nie wiadomo jakie są koszty i z czego są pokrywane. Słowem nie wiemy nic. Wiemy tylko, że władza jest zadowolona. I że kolejny sukces za nią.

W Maladze, takie miasto w Hiszpanii, corocznie na cykl uroczystych procesji poświęconych Wielkiejnocy przyjeżdża milion turystów z całego świata, którzy zostawiają w tym hiszpańskim mieście 500 mln euro. Nie wiadomo jak tamtejsza municypalna władza to liczy, ale informację taką można znaleźć w internecie. Bo tam miastem zarządzają fachowcy.

W tym kontekście informacja o 172 tonach śmieci raczej kompromituje władzę. To informacyjny śmieć. Ma pokazywać jej sprawność a pokazuje niekompetencję i ignorancję.

J-007