Były doradca Kubickiego, politruk usunięty przez mieszkańców Kargowej, słaby samorządowiec. Oto nowy marszałek lubuski

Wytypowanie Sebastiana Ciemnoczołowskiego na funkcję marszałka województwa przez działaczy Platformy Obywatelskiej jest fatalną informacją dla mieszkańców regionu. W opinii wielu osób związanych niegdyś i obecnie z Platformą Obywatelską świadczy to o fatalnej kondycji partii, braku kadr i gnuśnieniu struktur. – Oni by klaskali Sługockiemu nawet wówczas, gdyby wytypował im na marszałka szczura albo kocura ganiającego po dachach. Bo taka dzis jest ta partia. Służalcza, kunktatorska, bez żadnej własnej wizji i ze słabymi członkami – lizusami przewodniczącego – słyszymy od osób obserwujących poczynania wewnątrz Platformy.

Ich zdaniem Ciemnoczołowski to człowiek o niebywale niskich kompetencjach merytorycznych, a przede wszystkim moralnych. Jednocześnie cwaniak, który idzie do celu po przysłowiowych trupach. – Kiedyś zdradził Bukiewicz, to i zdradzi Sługockiego, a pewnie już myśli o tym, jak przejąć partię – wskazuje nasz rozmówca i podkreśla, że po wyborze na marszałka, zamiast rozwoju regionu będzie politykowanie i tworzenie zasadzek na wszystkich, którzy będą mieli czelność myśleć inaczej.

Wytypowanie ciemnoczołowskiego świadczy o totalnym marazmie Platformy Obywatelskiej i braku kadr, które mogłyby w sposób należyty obejmować najważniejsze stanowiska urzędnicze. Ale nakierowanie wszystkich reflektorów na człowieka tego pokroju wskazuje też na słabość polityków Platformy Obywatelskiej i całkowity brak ich znaczenia w polityce Krajowej.

Lokalni działacze Platformy Obywatelskiej w internecie wyrażali zachwyt nad wytypowaniem Ciemnoczołowskiego. Nie ma się co dziwić, bo teraz jemu będą składali pokłon, więc prześcigali się w pochwalnych peanach na rzecz Waldemara Sługockiego, który namaścił „ciemnego”.

Trzeba jednak wprost powiedzieć że nawet gdyby Sługocki przedstawił im na funkcje marszałka biegającego po dachach budynków szczura lub kocura, zrobiliby dokładnie to samo. Oddaliby cześć szczurowi, nisko kłaniając się przez długie godziny przed swoim panem.

Sam Ciemnoczołowski w skryciu i z boku od dłuższego czasu czekał na to, aż komuś powinie się noga i będzie mógł wskoczyć na jedno z najważniejszych stanowisk w regionie. Zadziwiające jest jednak to, że człowiek jest tak problematyczną przeszłością i fatalnym odbiorem, został mianowany dziś przez Waldemara sługockiego na marszałka województwa.

Byli działacze Platformy nie mają jednak wątpliwości że Ciemnoczołowski nie nadaje się na tę funkcję.

– Najbardziej i najtrafniej zweryfikowali go mieszkańcy gminy Kargowa, gdzie przez 4 lata był burmistrzem i po tych czterech latach, robiąc sporo ze środków unijnych został odstrzelony przez mieszkańców którzy mieli dosyć buty, arogancji, prostactwa i niekompetencji. Wiele w sferze inwestycji udało mu się zrobić tylko dlatego, że jego koledzy rządzili województwem i pozwalali na ciągnięcie pieniędzy. W tak niewielkiej gminie liczą się jednak relacje międzyludzkie, kontakty, spotkania, emocje, a ciemnoczołowski uciekał od tego typu spraw. Wolał siedzieć w urzędniczej norze i spotykać się z kumplami pod krawatem przy whisky i cygarach, zamiast ze zwykłymi mieszkańcami. To była jego klęska – opowiada nam jeden z członków PO.

Po utracie stołka burmistrza polityk Platformy długo kręcił się w samorządzie. Został między innymi szefem domu kultury w Sławie, a także był w zarządzie jednej z lubuskich firm, która wcześniej pozyskiwała spore środki unijne. Z jakich powodów ta firma zatrudniła na kilka miesięcy właśnie Ciemnoczołowskiego, można tylko przypuszczać.

Jednak najbardziej za Ciemnoczołowskim będzie ciągnęła się sytuacja, gdy po przegranych wyborach w Kargowej, przyjacielską rękę wyciągnął do niego prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki, dając mu pracę i stanowisko doradcy w Urzędzie Miasta Zielona Góra. Ciemnoczołowski zarabiał tam jak na ówczesne standardy i swoje możliwości intelektualne, ogromne pieniądze. Niestety po czasie, gdy okrzepł i znowu wszedł ostro w struktury Platformy Obywatelskiej, okazało się, że przez pewien okres pracy u Janusza Kubickiego, zamiast zająć się merytorycznym aspektem swoich obowiązków, kopiował w tajemnicy pewne dokumenty.

Gdy doszło do kłótni między Kubickim, a Platformą, poinformował publicznie na portalu społecznościowym, że może pokazać pewne „kwity”.

Z pewnością dla swoich kumpli politycznych był bohaterem, jednak z punktu widzenia etycznego i moralnego to kompletne bagno.

A teraz zostanie marszałkiem…

fot. lubuskie.pl