Rozum i samorządowe pieniądze

Władze miasta w osobie prezydenta Pabierowskiego chwalą się na facebooku dotacją wysokości 48 mln złotych na termomodernizację 8 szkół. Wypada zatem średnio 6 mln na ocieplenie jednej szkoły. W oparach entuzjazmu typowego dla myślenia samorządowego, zapewne mało komu przyszło do głowy zastanowić się nad sensem tych wydatków.

Albowiem skoro bohatersko walczyło się o dotację, to ona sama w sobie jest sukcesem. Teraz trzeba je wydać. Najlepiej w całości. No bo jak dali, to trzeba wykorzystać. W tej bohaterszczyźnie ginie ekonomiczny sans jak zresztą w każdym bohaterskim wyczynie samorządowym. W końcu dotacja to pieniądze niczyje, które spadły z nieba, nie pochodzące z własnego finansowego wysiłku, ale z pańskiej łaski. W tym wypadku łaski partii rządzącej.

Finansowa logika samorządowa ogranicza się jak dowodzi praktyka jedynie do propagandowego chwalenia się wydatkami jako miarą sprawności rządzenia. Tak tam samorządowa propaganda sukcesu. Nikomu głowy nie zaprząta bilans zysków i strat. Zyskiem politycznym jest to, że się wydało. Im więcej tym lepiej. Ot wydaliśmy w tym roku 150 milionów. Efekt ekonomiczny? A fe… kto by się tym zajmował. Przecież nikt nie będzie się fatygować, aby poważać sens wydawania pieniędzy samorządowych na słuszne cele. A wiadomo, że termomodernizacja jest obowiązkowa i konieczna. Unia kazała i nie ma co dyskutować. Czy sensowna? Furda sens.

Tymczasem koszt ogrzewania szkoły podstawowej z 14 klasami ciepłem z elektrociepłowni o powierzchni 2000 m kw, kiepsko cieplnie izolowanej, to ok 100 000 złotych rocznie. Warto ten koszt odnieść do inwestycji w ocieplenie wynoszącej 6 milionów złotych i zapytać: „Kiedy się ta inwestycja zwróci”. No bo przecież rozum nakazuje przyjąć za oczywiste, że ocieplamy, aby oszczędzić na kosztach ogrzewania.

Dla przykładowej szkoły koszt ogrzewania, to 100 000 złotych rocznie. Zatem zakładając, że dzięki termoizolacji oszczędzimy połowę tych kosztów, wypada wyliczyć, że inwestycja zwróci się po … 120 latach.

Rzecz jasna mogę się w tych obliczeniach mylić. Może to być nie 120, a 80 lat, albo 50, a może 200. Sęk jednak w tym, że w przypadku termoizolacji zielonogórskich szkół nawet takich uproszczonych, szacunkowych rachunków nikt nie dokonywał. Bo przecież nie o jakieś tam oszczędności chodzi, ale o wydawania nie swojej kasy i robienie sobie z tego osobistej zasługi.

J007