Kto manipuluje wdową i trupem generała?

Wdowa okazała się być na standardowym moralnym i intelektualnym poziomie zwolenniczek Tuska, którego mediana jest intelekt Elżbiety Polak, swoją drogą jednak nie tak niski, aby nas zachęcała do rzucania kamieniami w dinozaury, lub aby się jej myliła inwektywa z inwokacją, co jest dla tej grupy kobiet codziennością sejmowo-polityczną. Miałem nadzieję, że wdowa, uszanuje polską tradycję i wykaże się szacunkiem dla nie tak dawno zmarłego męża. Wszak żałobę wypadałoby chociaż udawać, a nie korzystać z niej dla kariery politycznej.

Brat zmarłego Daniel Różański, także żołnierz, napisał na FB z okazji dnia Wszystkich Świętych o bracie, że był równym gościem, ale otaczał się złymi ludźmi. Zgodnie z hejterską procedura Lemingów, ruszyła na niego szarża tuskowych Talibów, durnych jak afgańskie kozy, bo tylko tacy tam są. Ale na szczyty amoralnej agresji wzbiła się niczym gołębica, lub sławna gęś doktora Sztrosmajera z kultowego serialu „Szpital na peryferiach” produkcji naszych południowych sąsiadów, wdowa po generale. I wypróżniła się medialnie za pomocą platformy społecznościowej następującym tekstem, który cytuję w całości.

Z ogromnym oburzeniem przyjęłam informację o wykorzystaniu wizerunku mojego zmarłego męża, generała Mirosława Różańskiego, w materiale związanym z trwającą kampanią wyborczą. W opublikowanej grafice wykorzystano fotografię mojego męża, sugerując, że popiera on kandydaturę Tomasza Naruszewicza.

Jest to przekaz nieuprawniony i wprowadzający mieszkanki oraz mieszkańców naszego regionu w błąd. Chcę powiedzieć jasno: mój mąż nie żyje i nie może dziś nikogo popierać. Nie wyrażał zgody na wykorzystywanie swojego wizerunku w kampanii Tomasza Naruszewicza, a ja, jako jego żona, stanowczo sprzeciwiam się takim działaniom.

Szczególnie bolesny i bulwersujący jest fakt, że wykorzystana fotografia pochodzi z uroczystości pogrzebowych mojego męża. Dla mnie i mojej rodziny nie jest to zwykłe zdjęcie. To fotografia związana z jednym z najtrudniejszych momentów naszego życia – pożegnaniem ukochanego człowieka.

Nie można wykorzystywać pamięci o zmarłym, jego nazwiska, dorobku i autorytetu do prowadzenia bieżącej walki politycznej. Nie można również sugerować mieszkańcom, że generał popiera określonego kandydata, jeśli nie ma ku temu żadnych podstaw. Rozumiem, że w demokratycznym państwie każdy ma prawo do własnych poglądów politycznych i dokonywania wyborów. Także członkowie naszej rodziny mają do tego prawo. Jednak indywidualne decyzje polityczne innych osób nie mogą być przedstawiane jako stanowisko mojego zmarłego męża.

Generał Mirosław Różański przez całe życie budował swój autorytet służbą Polsce, odpowiedzialnością i pracą na rzecz bezpieczeństwa państwa. Nie zgadzam się, aby Jego dorobek i pamięć były wykorzystywane w sposób instrumentalny, zwłaszcza na potrzeby kampanii wyborczej.

Oczekuję natychmiastowego zaprzestania rozpowszechniania tego materiału, usunięcia fotografii oraz publicznego sprostowania ze strony kandydata. Wykorzystany przekaz wprowadza bowiem w błąd mieszkanki i mieszkańców naszego okręgu. Kampania wyborcza ma swoje granice. Jedną z nich jest szacunek dla zmarłych, ich rodzin i pamięci o ludziach, którzy służyli Polsce. Nie pozwolę, aby pamięć o moim mężu stała się narzędziem w cudzej kampanii wyborczej.”

Pod tekstem zdjęcie, na którym generałowa w otoczeniu Elżbiety Polak i funkcjonariuszy partyjnych czyta powyższy tekst.

Ja się z większością tego co pisze i zapewne powiedziała mediom generałowa zgadzam. I zaraz to udowodnię. Zatem zacznijmy od pierwszego zdania.

Z ogromnym oburzeniem przyjęłam informację o wykorzystaniu wizerunku mojego zmarłego męża, generała Mirosława Różańskiego, w materiale związanym z trwającą kampanią wyborczą.

Zgoda nie wypada zmarłego wykorzystywać do robienia kampanii wyborczej. Ale skąd to oburzenie, przecież sama generałowa robi chce wjechać do polityki, kolokwialnie rzecz ujmując, na trumnie zmarłego męża. Rozumiem, że chce mieć monopol, a to mnie oburza. Co mnie jeszcze również oburza. Oto kolejny cytat:

Chcę powiedzieć jasno: mój mąż nie żyje i nie może dziś nikogo popierać.

Ta oczywistość jak widać nie dotarła do świadomości generałowej. Może nawet ona sama czytając to co jej ktoś napisał, nie bardzo rozumie to, co potem przepisała na FB. Nie dotarło, bo skoro ona i Tusk, i Elżbieta Polak, i ci co stoją na zdjęciu obok niej jak widły w gnoju, też tego nie rozumieją. Więc powtarzam ze generałową, skoro ona sama tego nie jarzy: „Generał nie żyje i nie może dziś nikogo popierać”. Nawet swojej ukochanej żony. Czy to tak trudno pojąć. Nie trudno, ale trzeba mieć jeszcze czym.

Dalej nie lepiej, bo generałowa oburzona tokuje:

Nie można wykorzystywać pamięci o zmarłym, jego nazwiska, dorobku i autorytetu do prowadzenia bieżącej walki politycznej.

Pani Zdzisławo, 100% racji. Nie można, a jednak Pani Szanowna to właśnie robi. A skoro tak, to nieprzyzwoitością jest, uczestniczenie w tym szemranym, to już ustaliliśmy, przedsięwzięciu, tej antypolskiej partii. A przecież podobno generał był szczerym patriotą. Dlaczego więc Pani pozwala, aby wykonawca niemieckiej agenty względem Polski, wykorzystywał dorobek i autorytet generała. Czy chce Pani zasugerować wyborcom, że zmarły generał poparł by zamach stanu realizowany obecnie przez Tuska.

Słusznie się zatem na takie praktyki Pani oburza słowami:

Nie można również sugerować mieszkańcom, że generał popiera określonego kandydata, jeśli nie ma ku temu żadnych podstaw.

Jeśli dobrze rozumiem język polski, to nie można także sugerować że generał popiera Panią., a jeśli popiera to bycie żoną nie wydaje się być jakąkolwiek podstawą. Gdyby generał chciał Panią popierać w polityce, to mógł to robić za życia. Jednak z jakiś powodów tego nie czynił. Może lepiej jak Pani znał Pani talenty polityczne.

Znalazłem i takie zdanie, warte tutaj akceptacji:

Nie zgadzam się, aby Jego dorobek i pamięć były wykorzystywane w sposób instrumentalny, zwłaszcza na potrzeby kampanii wyborczej.

Co z tego, że się także nie zgadzam, skoro Pani sama wykorzystuje pamięć męża w sposób instrumentalny.

Na tym skończyłbym zgadzanie się z generałową. Otoczyła się złymi ludźmi, którzy zrobili z niej marionetkę swoich ohydnych machinacji. Uwierzyła posłance Polak, która wielokrotnie w swojej karierze rozmijała się z przyzwoitością. Uwierzyła i pozwala jej politycznie eksploatować pamięć i dorobek generała Różańskiego, jako polityczny nawóz, na którym KO uprawia demokrację, tak jak ją Tusk rozumie.

Daleki jestem od prezentowania tutaj umoralniającej gadki-szmatki. Oszczędzę zatem Pani Generałowej morałów, ale przestrzegam, bo widzę to na zdjęciu. Niech się Pani strzeże szubrawców. Niech ich Pani za wszelką cenę unika. Bo ich podłość nie zna miary, co znajduje potwierdzenie w ostatnim zdaniu, które napisali dla Pani:

Nie pozwolę, aby pamięć o moim mężu stała się narzędziem w cudzej kampanii wyborczej

To wyjątkowo podłe. Bo nie dosyć, że organizują wyborcze igrzyska na trumnie Pani męża, Panią uczynili diwą tej partyjnej szopki i jeszcze Pani żałobę i dobra pamięć o generale, upartyjnili, zmonopolizowali i dali Pani do przeczytania ten durnowaty tekst. Tekst, który Panią kompromituje. Jako polityka i wdowę.

Rację ma Pani szwagier, brat generała, że generał się otaczał złymi ludźmi. Warto go posłuchać, bo oni teraz Panią otoczyli i wysysają jak pijawki.

(K.CH.)

Tytuł artykułu pochodzi od redakcji