„Lewe” zawały w szpitalu w Nowej Soli. NFZ rusza z kontrolą w szpitalu nadzorowanym przez starostę z KO
Szpital w Nowej Soli wpisywał pacjentom ostre zawały serca, których w rzeczywistości nie przeszli – wynika z dziennikarskiego śledztwa portalu Zero.pl. Placówka mogła zarobić na tym procederze miliony złotych z Narodowego Funduszenu Zdrowia, a lekarze otrzymywali wyższe pensje. Ofiarami oszustwa padli pacjenci, którzy przez fałszywe diagnozy stracili dostęp do leków lub prywatnych ubezpieczeń. NFZ wykrył gigantyczne anomalie w statystykach i zapowiada natychmiastową kontrolę. Szpitalem zarządza zarząd powiatu złożony z polityków Koalicji Obywatelskiej. Prezesem jest człowiek z PSL.
Niezależni kardiolodzy, którzy na prośbę dziennikarzy zbadali dokumentację medyczną, nie mieli wątpliwości – w badaniach pacjentów nie ma śladu po rzekomych zawałach. Dla poszkodowanych fikcyjna choroba stała się ogromnym problemem w codziennym życiu, ponieważ towarzystwa ubezpieczeniowe rutynowo odmawiają im teraz sprzedaży prywatnych polis. Niektórzy chorzy zostali automatycznie wykluczeni z programów lekowych i stracili dostęp do nowoczesnych leków na inne schorzenia, przy których przebyty zawał jest kategorycznym przeciwwskazaniem.
Dlaczego szpital decydował się na dopisywanie pacjentom ciężkich stanów? Odpowiedzią są pieniądze. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci znacznie więcej za procedury ratujące życie w trybie ostrym niż za zaplanowane wcześniej leczenie, a co ważne, procedury te nie mają limitów finansowych. Dzięki temu mechanizmowi szpital w Nowej Soli mógł zyskać dodatkowo około 2,5–3,5 miliona złotych rocznie. Na procederze zarabiali także sami lekarze, których pensje zależą bezpośrednio od stopnia skomplikowania wykonanego zabiegu.
Analiza danych NFZ pokazała porażające statystyki dla województwa lubuskiego, gdzie odnotowuje się obecnie ponad trzy razy więcej ostrych zawałów niż w innych regionach kraju. W samym szpitalu w Nowej Soli aż 74% zabiegów angioplastyki zgłaszano jako stany ostre, podczas gdy średnia dla całej Polski wynosi zaledwie 39%.
Najbardziej zaskakujące jest to, że przy rzekomo tak ogromnej liczbie ciężkich przypadków, śmiertelność pacjentów w tym regionie jest najniższa w całej Polsce. Niezależni eksperci wskazują wprost, że tak doskonałe statystyki zgonów wynikają właśnie z faktu, że jako „ostre zawały” raportowano pacjentów w pełni stabilnych.
Szpital odpiera zarzuty i mówi o sukcesie
Przedstawiciele szpitala w Nowej Soli kategorycznie zaprzeczają oskarżeniom i twierdzą, że dziennikarze dysponują niewłaściwymi danymi. Tłumaczą, że wysoka liczba pacjentów z zawałami wynika z doskonałej renomy oddziału kardiologii, na który trafiają chorzy z całego regionu, przez co placówka stała się wręcz „ofiarą własnego sukcesu”. Urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia nie dają jednak wiary tym tłumaczeniom. Systemy analityczne wykryły rażące odchylenia i w placówce lada dzień rozpocznie się oficjalna, szczegółowa kontrola.
Ciekawe czy kontrola będzie na tyle rzetelna, aby dobrać się do skóry odpowiedzialnym za szpital politykom KO i PSL. Ta koalicja rządzi w powiecie nowosolskim, do którego należy szpital w Nowej Soli.
