Partyjny beton zamiast fachowców? Tak wygląda zaplecze KO w radach nadzorczych zielonogórskich spółek i szpitala
Donald Tusk wielokrotnie zapowiadał, że skończy z praktyką obsadzania państwowych i samorządowych spółek działaczami partyjnymi. Lider Koalicji Obywatelskiej przekonywał, że w radach nadzorczych mają zasiadać przede wszystkim fachowcy, a nie osoby posiadające odpowiednią legitymację partyjną. Tymczasem analiza składów rad nadzorczych zielonogórskich spółek oraz Szpitala Uniwersyteckiego im. Karola Marcinkowskiego pokazuje, że te deklaracje w lokalnych strukturach KO najwyraźniej nie zrobiły większego wrażenia.
Najwięcej kontrowersji budzi skład rady nadzorczej Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze. To właśnie tam widać najbardziej wyraźnie mechanizm politycznych nominacji.
W radzie nadzorczej znajduje się wprawdzie osoba postrzegana jako ekspert niezwiązany bezpośrednio z polityką – dr inż. Katarzyna Łasińska, wiceprzewodnicząca rady, a na co dzień kanclerz Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jej obecność wynika z udziału uczelni jako współwłaściciela szpitala i nie budzi większych zastrzeżeń.
Pozostali członkowie rady wzbudzają jednak pytania o kryteria ich wyboru.
Jedną z najbardziej komentowanych postaci jest Marek Kamiński – wiceprezydent Zielonej Góry, związany z Koalicją Obywatelską. Z wykształcenia historyk i nauczyciel, przez lata pracował również w Urzędzie Marszałkowskim. Trudno znaleźć w jego publicznym dorobku doświadczenie związane z zarządzaniem placówką medyczną czy nadzorem nad jednostkami ochrony zdrowia. Pojawiają się więc pytania, czy o jego nominacji zdecydowały kompetencje, czy raczej polityczne zaplecze.
W radzie zasiada również Serafina Ogończyk-Mąkowska. W publicznie dostępnych informacjach trudno znaleźć związki z sektorem ochrony zdrowia. Jest natomiast znana z działalności związanej m.in. z lotnictwem. Jej obecność w radzie jest także łączona z bliskimi relacjami z zielonogórskim radnym KO Robertem Kornalewiczem.
Kolejnym członkiem rady jest Grzegorz Marcin Ignatowicz – radny miejski Gorzowa Wielkopolskiego związany z komitetem Koalicji Obywatelskiej. Również w tym przypadku pojawiają się pytania, czy kluczowym argumentem przy nominacji były doświadczenie i kompetencje, czy przynależność do określonego środowiska politycznego.
W radzie nadzorczej szpitala znajduje się także Jan Andrykiewicz, związany z Polskim Stronnictwem Ludowym, wieloletni działacz tej formacji.
Podobne przykłady mają pojawiać się również w miejskich spółkach.
W Radzie Nadzorczej Centrum Biznesu zasiada m.in. Anna Januszkiewicz, związana z Koalicją Obywatelską i pełniąca funkcję starosty krośnieńskiej. Jest także kojarzona ze środowiskiem wojewody lubuskiego Marka Cebuli.
Od kwietnia 2025 roku w tej samej radzie zasiada również Łukasz Porycki, wicemarszałek województwa lubuskiego. Krytycy wskazują, że jego obecność w kolejnej strukturze nadzorczej może budzić pytania o realizację zapowiedzi Donalda Tuska dotyczących ograniczenia udziału polityków w spółkach.
Podobny przypadek stanowi Sebastian Ciemnoczołowski z KO, marszałek województwa lubuskiego, który nadal zasiada w Radzie Nadzorczej Zielonogórskich Wodociągów i Kanalizacji.
Wśród członków rad pojawiają się również osoby związane zawodowo i towarzysko z lokalnym środowiskiem politycznym KO.
Cała sprawa rodzi pytanie: czy zapowiadane przez Donalda Tuska odpartyjnienie spółek rzeczywiście nastąpiło, czy pozostało jedynie polityczną deklaracją? Przykłady z Zielonej Góry pokazują, że w praktyce partyjne wpływy nadal mogą mieć duże znaczenie przy obsadzaniu kluczowych stanowisk.
