Finansowanie obwodnicy Trzciela przez urząd marszałkowski zostało wstrzymane. Zdecydowali politycy Koalicji Obywatelskiej
Obwodnica Trzciela jest niemal gotowa, ale zamiast otwarcia drogi mieszkańcy muszą walczyć o dokończenie inwestycji. Brak pieniędzy w budżecie województwa lubuskiego wywołał ogromne emocje. W lokalnej społeczności coraz częściej pojawiają się pytania, czy decyzja władz województwa nie ma również drugiego – politycznego – dna. Powodem może być utrata władzy przez politykó Koalicji Obywatelskiej w powiecie międzyrzeckim.
Do momentu gdy KO współrządziła powiatem pieniądze jakoś się znajdowały.
– Ale gdy udało się pozbyć tych parweniuszy z koalicji rządzącej powiatem zaczął się cyrk. Wygląda na to, że otrzymanie kasy na inwestycje jest teraz zależne od tego kto rządzi w powiatach i gminach. Taką patologię wprowadzać może tylko ktoś z Koalicji Obywatelskiej. Wiadomo co to za szemrana ekipa. Wszyscy mają tutaj ich dosyć.
– mówi nam osoba będąca blisko spraw powiatu międzyrzeckiego.
W rezultacie powiat musiał sam wyłożyć blisko 17 mln złotych na tę inwestycje. Budowa obwodnicy Trzciela miała być jedną z najważniejszych inwestycji drogowych w tej części województwa lubuskiego. Nowa trasa miała wyprowadzić ciężki ruch tranzytowy z miasta, poprawić bezpieczeństwo mieszkańców i ułatwić komunikację wielu miejscowości powiatu międzyrzeckiego, w tym Jasieńca.
Problem w tym, że inwestycja, która jest już zaawansowana w około 97 procentach, została zatrzymana. W budżecie województwa zabrakło środków na jej dokończenie. Decyzja wywołała oburzenie mieszkańców i samorządowców, którzy wskazują, że rezygnacja z finansowania na tym etapie oznacza pozostawienie ogromnego problemu.
Podczas obrad Sejmiku Województwa Lubuskiego sprawa obwodnicy Trzciela stała się jednym z najgorętszych tematów. Krytycy zarządu województwa, w którym dominującą rolę odgrywają politycy Platformy Obywatelskiej, zarzucają władzom brak determinacji w walce o tę inwestycję.
W lokalnej debacie szybko pojawił się również wątek polityczny. Część mieszkańców i przeciwników obecnego zarządu województwa wskazuje, że problemy z finansowaniem obwodnicy zbiegły się w czasie ze zmianą układu sił politycznych w powiecie międzyrzeckim. Po utracie wpływów przez Platformę Obywatelską pojawiły się głosy, że decyzja władz województwa może być formą politycznej gry i konsekwencją konfliktów między samorządami.
Zwolennicy tej tezy twierdzą, że mieszkańcy nie powinni ponosić konsekwencji sporów partyjnych, a inwestycje publiczne powinny być realizowane niezależnie od tego, kto sprawuje władzę lokalnie. Przekonują, że karanie regionu za zmianę politycznego układu byłoby działaniem przeciwko mieszkańcom.
Przedstawiciele władz województwa wskazują natomiast na kwestie finansowe, wzrost kosztów oraz problemy związane z realizacją inwestycji jako przyczyny trudnej sytuacji. Taka argumantacja pogrąża ich jednak jeszcze bardziej. Bo to oni są odpowiedzialni od blisko 20 lat za stan finansów wojwewództwa. I to oni doprowadzili do sytuacji gdy nie ma na nic pieniędzy. Wskazuje się obecnie na marszałka Sebastiana Ciemnoczołowskiego, człowieka, który nie ma pojęcia o ekonomii i nigdy nie realizował żadnych inwestycji. Ostatnie lata spędził na lewym etacie w szpitalu w Zielonej Górze, gdzie kasował 15 tysięcy miesięcznie. Za co? Tego nikt nie wie…
Najbardziej symboliczny obraz całej sprawy stworzyli sami mieszkańcy. Zdesperowani, widząc przeciągający się spór o pieniądze, zdecydowali się na modlitwę w intencji zakończenia budowy. Trudno o bardziej wymowny znak frustracji społeczności, która od lat czeka na drogę mającą poprawić ich codzienne życie.
Sprawa obwodnicy Trzciela pokazuje, jak wielkie emocje mogą wywoływać decyzje dotyczące lokalnych inwestycji. Dla mieszkańców nie jest to jedynie kwestia asfaltu i kilometrów drogi – to pytanie o to, czy ich region jest traktowany na równi z innymi częściami województwa.
