Podeptana Carta Magna

Trwa debata nad stanem brytyjskiej demokracji. Kraj szczycący się Carta Magna, dokonuje cywilizacyjnego samobójstwa. W system prawny metropolii dawnego dumnego Albionu, wmontowano rasizm. Rasizm wobec białych, rdzennych mieszkańców Wyspy. Przybysze z dawnych kolonii wykorzystali bezduszność brytyjskiego systemu prawnego, w którym zanegowano dwa pojęcia fundamentalne dla każdej cywilizacji – prawdę i dobro.

Prawdę zastąpiono ideologią. Nie ważne jaki jest stan faktyczny. Liczy się ideologiczna interpretacja rzeczywistości. Prawda nie wynika z obserwacji, nie jest obiektywna. Stała się skutkiem, wynikiem debaty, ideologicznej interpretacji, narzuconego rzeczywistości przez gremium uznające się za autorytet punktu widzenia. Tym samym definiowanie prawdy przestało być sprawą indywidualną. Czymś co się bada, odkrywa w obiektywnym procesie poznawczym. Prawda stała się oficjalną państwową doktryną, wykluczającą każdego, kto ja kwestionuje, z publicznej debaty. Tą oficjalna prawdę można jedynie wyznawać, przyjmować do stosowania. Nie wolno jej kwestionować. Rzeczywistość, skutkiem tego podejścia, istnieje zupełnie obok społecznego życia. A ci który sterują społecznym życiem sterują wydumaną interpretacją, oderwaną od rzeczywistości doktryna, rozwiązują istniejące jedynie w wyobraźni problemy. Jednocześnie dla pilnowani i wdrażania tej prawdy ustanowiono aparat represji. Administracyjny, medialny, wreszcie siłowy. Prawda oficjalna nabrała charakteru terrorystycznej kontroli myśli. Świat Orwella został w Wielkiej Brytanii zaimplementowany.

Dobro, jako druga wartość konstytuująca społeczność, także przestało mieć charakter indywidualnego wyboru. Zamiast etyki i moralności za dobro zostało uznane prawo i formalne procedury mające status wymagalności. Tym samym dobro już nie jest rodzajem indywidualnego moralnego kompasu, lokowanego w sumieniu, ale jest wiernością dla narzuconych przez państwo reguł postępowania. Jednostce zakazano kierowania się indywidualnym poczuciem moralnym, została zmuszona do stadnego reagowania, wzorem pasa Pawlova, na instrukcje i niewolnicze wykonywanie poleceń. Refleksja osobista, osobista interpretacja tego co dobre, a co złe, są zakazane i karane.

Powyższe dwie kategorie cywilizacyjne prawda i dobro, typowe dla brytyjskiej metody organizowania życia zbiorowego, stały się pożywką dla przybyszów, imigrantów z dawnym brytyjskich kolonii. Dla nich dobro i prawda mają inne źródła.

Dobrem jest to co im służy jako jednostkom i jako grupie. Do nowego miejsca zamieszkania przywieźli z sobą stare sprawdzone w kraju pochodzenia plemienne rozumienie dobra. W obcej rzeczywistości zachowują struktury plemienne, którego ostateczną wyrocznią w kwestii dobra jest plemienny przywódca, plemienny obyczaj lub wyznawana religia. Dobro nie ma charakteru uniwersalnego i obiektywnego, inne dla swoich inne dla obcych, ma służyć poprawie życia jednostce lub grupie. Dobro jako zestaw zasad, ustanowione przez tubylców, czyli ludność rdzenną, stosowane jest wybiórczo. Te normy, które służą grupie przybyszów, dają jej korzyść, są jednostronnie wykorzystywane przeciwko biały mieszkańcom Wielkiej Brytanii, traktowanym przez przybyszów jako wrogie plemię w walce o cywilizacyjne dobra. Decydującą zasadą, nie jest przyzwoitość, moralna słuszność, etyczne normy ustalone w wyniku wieloletniego konsensusu, ale prawo siły, fizycznej przewagi, sprytu. Tam gdzie rdzenny Brytyjczyk zawaha się, ograniczy swój egoizm, uzna swoją chęć za nieetyczna, przybysz nie ma obiekcji, nie zawaha się, bezwzględnie skorzysta, aby odnieść osobistą lub grupowa korzyść. Imigrant brytyjskie prawo wykorzysta przeciwko tubylcom a na swoja korzyść.

Jeżeli idzie o prawdę jako kategorią cywilizacyjną. Przybysze przybywają do Wielkiej Brytanii z swoimi koncepcjami prawdy. Grupy, w których dominuje religijna interpretacja prawdy, maja swoje święte księgi, swoich przywódców religijnych, którzy im objaśniają rzeczywistość. Instytucjonalnie państwowo ustalona prawda Wielkiej Brytanii ich zupełnie nie obchodzi. Mają swoją prawdę. Plemienną, religijną. Tam gdzie mogą, kwestionują brytyjską. Gdzie nie mogą ignorują. Jak im się pozwoli swoja prawdę narzucą Brytyjczykom. Ci ustąpią dla świętego spokoju. Stąd w Wielkiej Brytanii prawda obiektywna przegrywa z prawdami biurokratycznymi i plemienno-religijnymi. Powstaje chaos poznawczy, w którym Brytyjczycy się gubią, ale znakomicie się w nim czują przybysze, dla których prawda jest potencjalną ofertą dla odniesienia korzyści.

Takie tło towarzyszyło zabójcy Polaka. Wiedział on jak wykorzystać prawo brytyjskie na swoją korzyść, miał dualne, bo plemienne, podejście do dobra. Skorzystał z prawa do posiadania wielkiego noża. Uderzył nim. Wiedział, że może zabić. Zaatakowany nie był swój, to był obcy, biały, bezbronny, nie mógł się bronić, bo Państwo go rozbroiło. Napastnik wykorzystał więc przewagę prawną i fizyczną.

To jego bliscy wezwali policję. Celowo padło „rasistowski atak”. To było zaklęcie, pozbawiające policjantów, refleksji nad sytuacją. Uznali napastnika za pokrzywdzonego, tak jak im nakazywała procedura w sytuacjach konfliktu tubylca z imigrantem. Stanęli, tak jak ich nauczono, po stronie imigranta. Zignorowali stan umierającego Polaka, bo to według procedur był napastnik. Imigrant nie miał zaburzonego rozeznania w tym co jest prawdą i co jest dobrem. Napastnik wykorzystał na swoją korzyść policyjne procedury i policyjne rozumienie prawdy.

Dobrem dla niego była bezkarność i to, że dzięki prawu może uniknąć odpowiedzialności, przez manipulowanie policjantami za pomocą procedur jaki im narzuciła biurokracja w kwestii co jest prawdą. Dla policjantów prawdą był to, że biali napadają na imigrantów a nie krwawiący Polak. Hasło „rasistowski atak”, odcięło im mózgi od sumienia a rozum od prawdy. Ich postępowanie nie kierowało się kryteriami dobra umierającego. Realizowaniu dobro wynikające z wyuczonych procedur. Skuli kajdankami konającego, bo tak rozumieli dobro.

Cóż powiedzieć. W analizie unikam osobistego wartościowania. Jedynie opisuję zjawiska i normy jakie za nimi stoją. To ważne, bo w Polsce te same dylematy pojawią się wraz z rosnącą liczbą Ukraińców.