Kiepska przyszłość Ukrainy
Ukraina napluła nam w twarz. Ta niewdzięczna Ukraina. Zełenski to banderowiec. Kowal blokuje informacje o ekshumacjach. Zabrać mu order. Stop ukrainizacji Polski. To kilka wybranych haseł, których liczba rośnie. W tle głupkowate wypowiedzi polityków i czkawka komentatorów głównego medialnego ścieku, którzy muszą mieniać przekaz o 180 stopni. Warto unieść się ponad ten szumi dokonać spokojnej analizy.
Przyszłość Ukrainy wygląda kiepsko. Pogrobowiec upadłego imperium sowieckiego, sztuczne państwo wymyślone przez Niemców, zarządzane prze skorumpowane oligarchiczne elity, zamieszkałe przez narodowościową cywilizacyjną mieszaninę bez wspólnych norm społecznych, czerpiące inspiracje z ludobójczego dorobku ukraińskich szowinistów, żyjące w permanentnym chaosie od momentu powstania, toczy samobójczą wojnę wywołaną przez amerykańską agenturę. To koncentrat czynników gwarantujących upadek.
Wobec takiej ilości destrukcyjnych czynników istnieją jedynie dwie ścieżki dalszego funkcjonowania tego państwa. Pierwszą jest rozpad według zaproponowanego przez Kreml schematu na trzy części. Wschodnią, która jest na tyle zrusyfikowana, że inkorporacja do Rosji nie napotka na kulturowe przeszkody. Setki lat panowania ruskiego miru, uczyniło tamten obszar w sensie cywilizacyjnych całkowicie kompatybilny z Rosja współczesną. Zatem dla tej części inkorporacja do Rosji to najlepsze wyjście.
Zachodnią Ukrainę, czyli tę jej część, która w sporym zakresie podlegała europejskim wpływom. Grubsza, to jest ten obszar, który przed wojną znajdował się w granicach się II Rzeczpospolitej. Problem jednak w tym, że to strefa zarażona ukraińskim szowinizmem, głoszącym hasło „rezati Lachiv”, czyli antykatolickim i antypolskim. Nie ma więc możliwości integracji z Polską i ta część skazana jest na izolację od Zachodu. Będzie zatem powoli politycznie i gospodarczo tracić samodzielność i kontakt z Zachodem jako zbiorem norm.
Oraz część środkową, której nawet Rosja nie chce. Zawieszoną cywilizacyjnie pomiędzy Wschodem a Zachodem. Z Kijowem jako centrum.
W każdej z tych części występuje podział na elity i relatywnie biedne społeczeństwo tęskniące z jednej strony a jakimkolwiek porządkiem, a z drugiej samo niezdolne do oddolnego stworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Podatne na sterowanie, bierne, oczekujące na odgórnie narzucone normy. We wschodniej normy społeczne narzuci Moskwa, w zachodniej potomkowie tradycji UPA i Bandery, w środkowej … trudno powiedzieć, ale można domniemać, że pojawi się tam tęsknota za rosyjską władzą.
Alternatywą, resztą bardziej prawdopodobną jest kolonizacja Ukrainy przez ośrodki sterowania zewnętrzne. Już resztą się one ujawniły. Przynajmniej dwa z nich.
