Dwie tablice, dwa kłamstwa
Pamięć historyczna, to wdzięczne pole do manipulowania. Od zawsze historia była i zawsze będzie fałszowana. Od Homera zaczynając na Tomaszu Grossie kończąc. Zawsze kogoś trzeba wybielić, a kogoś obwinić. Prawdę jako wartość już dawno eksmitowano z publicznej historycznej debaty. Nie inaczej w kwestii dwóch tablic, o które toczy się w Zielonej Górze debata.
Obie kłamią. Obie głoszą nieprawdę.
Pierwsza, usunięta, na której istnieje napis o „polskich kobiet zamęczonych przez hitlerowców”, odnosi się do „polskich” i „hitlerowców”. Pomijam „hitlerowców”, ale mamy kwestę ustalenia kryterium uznającego, że kobiety są polskie. Mamy ich dwa. Narodowe i państwowe. Kryterium polskości jest albo przynależność do narodu, albo obywatelstwo. Tablica zatem podaje jedynie część prawdy, wśród zamęczonych kobiet były Węgierki, Czeszki, może nawet Niemki. Nie ma listy. Nie ma pełnego wykazu. Istnieje jedynie narracja o Żydówkach. I tu jest problem.
Problem, kto jest Żydówką. Według jakiego kryterium Polkę czy Węgierkę klasyfikujemy jako Żydówkę (pisaną z dużej litery), skoro nie istnieje w realu naród żydowski. On istnieje w dwóch kontekstach. Biblijnym, a wiec mitologicznym i rasistowskim obowiązującym w hitlerowskich Niemczech. Nie istnieje też państwo żydowskie.
Niemcy w czasie wojny arbitralnie, na zasadach rasistowskich dokonywali klasyfikacji ludności. Na podstawie wyglądu, metryk, dokumentów gmin żydowskich, Niemcy zaliczali ludzi do kategorii „Jude”. To była decyzja administracyjna. Miała ludobójstwu nadać wymiar prawny. Ale jak potwierdza nauka, nie ma rasy żydowskiej. Rasa jest pojęciem nienaukowym, o ile jest rasa semicka, do której przypisuje się żydów, to do niej należą na przykład Palestyńczycy i Arabowie. Żydzi z Polski i Węgier w tej nienaukowej klasyfikacji nie są semitami w rozumieniu rasowym. Zatem napis na drugiej tablicy głoszący „żydowskich więźniarek” dezinformuje, posługuję się w gruncie rzeczy nazistowskimi pojęciami. Jednocześnie zakłamuje fakt, że kobiety te mogły wcale nie czuć się Żydówkami. Może były zasymilowane. Czuły się Polkami i Węgierkami. Może część Polek, żydowskiego pochodzenia z racji wyznania rodziców lub dziadków religii mojżeszowej, było katoliczkami, a może ateistami. Wszak o byciu Polakiem, Węgrem, Niemcem, nie decyduje ani etniczne pochodzenie, ani religia przodków, tylko świadoma deklaracja jednostki. Tymczasem tablica posługuje się rasistowską i nazistowską kategorię rasową, mającą poniżać i dehumanizować.
Ignorancja gorliwych manipulatorów historią w przypadku zamiany tablic, warta jest potępienia. Potępienia, bo dla chwilowej politycznej mody, dokonuje się zakłamania historii i nauki, poprzez akceptację nazistowskiej koncepcji ras. Używanie nazistowskiej kategorii Żyd, na tablicy upamiętniającej ofiary ludobójstwa, nieświadomie wprowadza się do publicznej świadomości dehumanizujace nazistowskie rasistowskie kategorie.
PS. Wyjaśnienie. Pół prawdy, to całe kłamstwo.
J-007
