Najgorsi z najgorszych
Kartezjusz, na którego się wszyscy powołują, a którego niewielu powołujących się czyta, napisał, że demokracja jest możliwa jedynie wśród ludzi przyzwoitych. Ja bym dodał, do tej słusznej z gruntu myśli, że także rozumnych. Uzupełnienie takie się samo narzuca, kiedy obserwuje się to co dzieje się w Zielonej Górze i szerzej w Polsce pod rządami reżimu 13 grudnia.
Afera z przedszkolami, Orszakiem Trzech Króli, poronionymi decyzjami personalnymi, kamarylą rządzącą regionem, marszałkiem, piratem drogowym i jego następcą internetowym hejterem nie są sytuacjami, która na nas spadły z nieba. To Lubuszanie i zielonogórzanie korzystający z demokracji sami sobie na głowę to nieszczęście sprowadzili.
Ujmując to szerzej powierzenie przez ludzi o małych rozumkach władzy ludziom nieprzyzwoitym prowadzi do kakistokracji. Władzy ludzi najgorszych. Bo to tak jak brzytwą w ręku małpy, demokracja, w której bezrozumni wybierają nieprzyzwoitych, zamienia się powoli w dyktaturę kanalii nad durniami. I to nie jest wina kanalii, że są kanaliami, bo od zawsze to wiadomo, wystarczy odrobina rozumu, ale to wina wyborców, który wyzbyli się rozumu w imię politycznej zemsty i emocjonalnych urojeń.
Dlatego nie należy użalać się nad durniami, którymi władza pogardza. Nie należy oskarżać legalnie wybranej władzy o niekompetencję i złą wolę. Tak właśnie działa demokracja. Zamykanie przedszkoli, niszczenie miasta i każdego, kto nie jest z władzą, to wybór samych mieszkańców Zielonej Góry. Sami tego chcieli. A że są zaskoczeni? To ich nie usprawiedliwia. Durnie zawsze są zaskoczeni i zawsze innych oskarżają o swoje nieszczęścia. Tak było zawsze i tak zawsze będzie.
Sprawa przedszkoli, która tak bulwersuje przeciwników prezydenta Pabierowskiego, jest równie żenująca intelektualnie, jak sam prezydent, któremu się roi, że Zielona Góra się rozwija. Tu obie strony polityczne od lat są zblatowane, dosyć zgodnie dzielą się publicznym groszem, czasem jedynie dla pozoru wzniecają spór, aby pokazać wyborcom, że są z innych parafii politycznych. Od lat ci sami dożywotnio przyssani do publicznej kasy. Pod maską troski o mieszkańców, toczy się spór o pozory, walka z cieniami własnej imaginacji, bo w istocie chodzi o diety i o stołki. Na 25 radnych ledwie 3 może pochwalić się tym, że prowadzą własną działalność gospodarczą. Reszta żyje z polityki i jej zawdzięcza dochody.
Spór o przedszkola inteligentnym ujawnia ignorancję i polityczne zacietrzewienie. Liczba mieszkańców Zielonej Góry spada. W 2019 było nas 141 222, a w 2024 „aż” 138 869. W 2019 urodziło się w mieście 1410 nowych obywateli, a w 2024 tylko 980-1010 (szacunki). Ale te dane nie istnieją w sporach o przedszkola a szerzej o przyszłość Zielonej Góry. Nie są przedmiotem publicznej debaty.
To w kontekście powyższego czyli kakistokracji nie powinno dziwić. Przecież taką władzę i taką opozycję sobie sami wybieramy. A wybieramy nie najlepszych z nas, ale najgorszych. Czego dowodem jest obecna władza i obecny prezydent miasta. I jakość publicznej debaty.
J-007
