Tyszkiewicz przeprasza Piotra Dudę za hejterski wpis. Przeprosiny opublikował o 2.00 w nocy
Wadim Tyszkiewicz, kreujący się na wzór cnót wszelakich zagorzały obrońca demokracji walczącej i senator koalicji 13 grudnia przeprosił przewodniczącego Solidarności Piotra Dudę. Za co? Za bezczelne, hejterskie pomówienie. Kilka miesięcy temu Tyszkiewicz bezceremonialnie pomówił szefa Solidorności, pisząc w mediach społecznościowych, że Duda był w ZOMO. Teraz senator się zreflektował i pokajał. Niesmak jednak pozostał.
Tyszkiewicz znany jest z tego, że swoich interlokutorów, którzy nie zgadzają się z jego wywodami łaja i atakuje słownie dośc ostro. Odnajduje się w politycznych przepychankach, często robiąc to w sposób bardzo agresywny. Tyszkiewicz ma bardzo wysokie poczucie własnej wartości, nie toleruje krytyki, stąd też reakcje na krytykę, czy ocenę jego działań spotykają się z nieadekwatnymi reakcjami z jego strony.
Zapewne to polityczna nadpobudliwość senatora spowodowała, że powielił fake newsa na temat Piotra Dudy. Uczynił to jednak w pełni świadomie. O tej sprawie pisaliśmy TUTAJ na łamach gazetazielonogorska.pl.
Wiele lat temu próbowano przypisać szefowi Solidarności, że był członkiem zbrodniczej struktury ZOMO. Tyle tylko, że to bzdura, wyhodowana przez salon medialny III RP. Funkcjonowała mimo sprostowań bardzo długo w obiegu poblicznym. Hasłem „Duda w ZOMO” próbowano zdyskredytować szefa największego i najbardziej zasłużonego związku zawodowego, wywodzącego się z ruchu społecznego, który mimo zdrady jego elit, doprowadził do upadku komunizmu.
Pomówienie jakiego dopuścił się Tyszkiewicz w stosunku do Dudy jest działaniem typowym dla przedstawicieli establishmentu III RP. Dla patoelit, które z rozkoszą uderzają w każdego, kto ma czelność myśleć i mówić inaczej.
Ale jest i pozytyw całej sytuacji. Dobrze, że Tyszkiewicz zreflektował się i na wieść o możliwym wezwaniu do sądu i odpowiadaniu za to co zrobił, publicznie przeprosił przewodniczącego Solidarności.
Przeprosić też trzeba umieć.
Lepiej jednak nie robić czegoś, za co potem po prostu będzie wstyd.

