Potęga obłudy. Czyli obrzydliwy lans polityka Platformy na chorych dzieciach
Jak nisko można upaść dbając jedynie o swój wizerunek i nie zajmując się sprawami ważnymi dla wielu Lubuszan? Oto przedstawiciel partii o nazwie Platforma Obywatelska, niejaki Grzegorz Potęga, sprawujący funkcję wicemarszałka uznał, że najlepszym dla niego lansem jest pokazanie się wśród dzieci zmagających się z bardzo poważnymi chorobami. Ale żeby wszystko wyglądało bardziej wiarygodnie, na szpitalno-partyjny spęd ściągnięto jeszcze dzieci z jednego z liceów. Niepełnoletnie. Oczywiście partyjną ustawkę zrobiony w tajemnicy przed rodzicami. Jednym zdaniem: obrzydlistwo level hard…
W zamierzeniu wszystko miało być ładnie i przejrzyście. Dzieci miały odwiedzić ich rówieśników, którzy przebywają obecnie w Centrum Zdrowia Matki i Dziecka i zmagają się z poważnymi przypadłościami. Chorzy mieli otrzymać prezenty z okazji dnia Św. Mikołaja i zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Na tym jednak wspaniałe intencje się skończyły, bo szybko jedną z najważniejszych osób w tej ustawce stał się jeden z ważniejszych urzędników województwa lubuskiego, z Platformy Obywatelskiej Grzegorz Potęga. Ochoczo wziął się za rozdawanie prezentów chorym dzieciom pozując do zdjęć z każdej możliwej strony.
A że swoim zachowaniem i gracją przypomina raczej „piec kaflowy” niż zgrabnego licealistę wyszło dosyć komicznie. Nie przeszkadzało to jednak Potędze, ze sztywnym, udawanym uśmiechem wręczyć prezenty w otoczeniu dzieci.
Upominki dla chorujących zasponsorowali mieszkańcy województwa Lubuskiego. To z ich pieniędzy Urząd Marszałkowski kupił podarunki, które wręczył Potęga w asyście niepełnoletnich uczniów. Jednym słowem „Lans na pełnej petardzie” – jak mawiają młodzi…
Szkoda tylko że odwiedzający chorych w dobrej wierze licealiści zostali wykorzystani jako tło dla polityka o wątpliwych wartościach moralnych, reprezentującego wybitnie antypolski kierunek.
Dotąd Platforma Obywatelska traktowała szpitale jako przechowalnie dla swoich bezrobotnych działaczy, którym płaciła z pieniędzy na leczenie kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Tak było choćby hejterem, a obecnie marszałkiem Sebastianem Ciemnoczołowskim, który przez kilka dobrych lat był na utrzymaniu szpitala, a obecnie podobna sytuacja ma miejsce w gorzowskim szpitalu, gdzie został zatrudniony były marszałek Marcin Jabłoński.
Obecnie, jak widać, szpitalna ewolucja idzie w inną stronę. Bo zamiast leczyć, lecznice stają się miejscem prymitywnego, partyjnego lansu.
Poniżej kilka zdjęć z lansu polityka Platformy Obywatelskiej w szpitalu:
fot. Urząd Marszałkowski




