Starosta sulęciński z podwyżką. Teraz zarobi prawie 21 tysięcy miesięcznie!
Skandal! Nieodpowiedzialne działania, plucie mieszkańcom w twarz! – takie komentarze pojawiają się najczęściej po tym, gdy radni powiatowi przyznali podwyżkę dla starosty sulęcińskiego Tomasza Prozorowicza. Teraz, tylko w starostwie, będzie zarabiał prawie 21 tysięcy złotych. Do tego dochodzą liczne inne apanaże. M.in. za zasiadanie w radzie nadzorczej sulęcińskich wodociągów, które należą do miasta Sulęcin. O sprawie poinformował portal Sulęcin24.pl.
Niezwykle bużliwy przebieg miały ostatnie obrady powiatu rady powiatu sulęcińskiego. Masę emocji wzbudziła podwyżka dla starosty powiatu sulęcińskiego oraz radnych, którzy też będą pobierali teraz wyższe diety.
Część radnych sprzeciwiała się podwyżkom. Zwracano uwagę na pensje pracowników sfery samorządowej, którzy nie mogą liczyć na „systemowe” podniesienie płac, a to oni ponoszą największe konsekwencje galopujących cen żywności i energii. Najbardziej protestował radny Adam Miglujewicz, który wskazywał na to, że powiat ma problemy finansowe i takich podwyżek absolutnie nie powinno się przyznawać staroście.
Były też głosy „za”. Najbardziej kuriozalną wypowiedź broniącą podniesienia płacy staroście zaprezentował na sesji rady radny Tadeusz Dąbroś, który wręcz bronił podwyżki dla starosty sulęcińskiego, mówiąc że 1070 zł samej podwyżki to nie jest dużo ponieważ „jest to niewiele ponad 5%”.
Tomasz Prozorowicz czy nie uczestniczył w dyskusji na temat podwyżek i nie chciał się na ten temat wypowiadać. Nic dziwnego. Gdy zajrzy się do „portfela” starosty widać, że czerpie on korzyści z różnych źródeł. Zasiada m.in. w radzie nadzorczej sulęcińskich wodociągów, a fuchę tę otrzymał od burmistrza Dariusza Ejcharta. Wiele wskazuje na to, że panowie zawarli swoisty „deal” i w kolejnych wyborach mogą próbować zamieniać się na samorządowych stołkach. Ejchart nie będzie mógł bowiem trzeci raz zasiadać w fotelu burmistrza. Zabrania tego prawo.
(fot. sulecin24.pl)
