Oświadczenie do członków OPZL i do mediów

Otrzymaliśmy oświadczenie Jerzego Kwiatkowskiego, członka, założyciela i byłego Przewodniczącego OPZL, w którym czytamy:

 

Szanowni Członkowie OPZL, Szanowni Państwo,
Jako jeden z członków założycieli Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej – i były szef tej organizacji – nie mogę dłużej milczeć. Występuję też jako dyrektor zarządzający firmy LCL Logistic, która od lat jest częścią OPZL. Z bólem obserwuję, jak nasza organizacja pogrąża się w wewnętrznych sporach i jałowych przepychankach. Zamiast konstruktywnych działań na rzecz lubuskich przedsiębiorców, jesteśmy świadkami osobistych utarczek i publicznego obrzucania się błotem, co rujnuje wiarygodność OPZL.

Stanowczo apeluję o natychmiastowe zawieszenie tych wewnętrznych sporów i zaprzestanie wszelkich działań dyskredytujących OPZL. Dość niszczenia od środka organizacji, którą tylu z nas budowało z poświęceniem przez lata. W obecnej sytuacji widzę jedno wyjście: proponuję natychmiastowe samozawieszenie się obecnego Zarządu OPZL na okres trzech miesięcy. Przez ten czas obowiązki kierowania organizacją powinny zostać przekazane nieskompromitowanemu członkowi Zarządu, Mateuszowi Oleksiejukowi. Taki krok da możliwość uspokojenia sytuacji i odbudowania zaufania – bez dalszego brnięcia w konflikty przez osoby, które utraciły mandat zaufania wielu członków.

Dlaczego posuwam się do tak radykalnej propozycji?

Obecna sytuacja to efekt poważnych zaniedbań i błędów obecnego kierownictwa OPZL:

a. Braku realnych działań na rzecz członków.

b. Braku odwagi w podejmowaniu interwencji.

c. Strachu przed publicznym wsparciem inicjatyw członkowskich.

d. Przenoszenia kampanii wyborczej na czas po wyborach.

Zamiast skupić się na rozwiązywaniu tych problemów, obecny Zarząd brnie w publiczne pranie brudów. Otwarte przerzucanie się oskarżeniami i żalami na forum publicznym to nie przejaw „transparentności”, ale oznaka słabości.

A tymczasem – gdzie jesteście?

a. Kiedy kontrole urzędowe duszą nasze firmy – gdzie jesteście?

b. Gdy banki zawyżają opłaty i odmawiają finansowania – gdzie jesteście?

c. Gdy urzędnicy i nowe przepisy robią z nas wrogów państwa – gdzie jesteście?

Bo na pewno nie na pierwszej linii obrony. Tam, gdzie kiedyś stawało OPZL, dzisiaj panuje cisza. Tylko wewnętrzne maile, komisje i… „transparentne” przecieki do mediów.

A skoro już o mediach mowa…
Przeczytałem w „Gazecie Zielonogórskiej” doniesienia o nieformalnym spotkaniu Zarządu i próbach usunięcia przewodniczącego. Nie komentuję samego Jasińskiego – bo w tej sprawie decydują członkowie. Ale komentuję sposób: przecieki, manipulacje, insynuacje, anonimowe cytaty – i to wszystko „w imię transparentności”. Hahaha – z całym szacunkiem, ale jeśli tak wygląda wasze „ujawnianie prawdy”, to równie dobrze możecie założyć kącik plotkarski.

Żądam, by OPZL upubliczniło niniejsze oświadczenie wśród wszystkich członków – tak jak inne, mniej formalne rewelacje dziwnym trafem trafiają do wszystkich mediów.

Wzywam też redakcję Gazety Zielonogórskiej do ujawnienia źródeł ich materiału. Kto steruje tym przekazem? Kto pcha OPZL w stronę upadku?

Gdzie jest decydent tej operacji? Z chęcią zapraszam go do otwartej dyskusji – chyba że się boi. A jeśli się boi, to wiecie Państwo kim jest: tchórzem. A tchórzy nie szanuję – zwłaszcza takich, co chowają się za „anonimowymi członkami zarządu”.

I zanim mnie nazwiecie „człowiekiem kontrowersyjnym”…

Tak, jestem człowiekiem po przejściach. Przez lata system walczył ze mną, a ja z nim. Znam smak oskarżeń, niesprawiedliwości, zaniechania.

Mam prawo – jak każdy – uznawać za słuszne tylko te wyroki i te przepisy, które bronią dobra i sprawiedliwości. I brzydzę się ludźmi, którzy własne interesy sprzedają jako „działanie dla wspólnoty”.

Brzydzę się tym bardziej, gdy ci sami ludzie – z przekonaniem godnym lepszej sprawy – mówią o „prawdzie”, „przejrzystości” i „odnowie organizacji”. Hahaha. Panowie, serio?

Może moje słowa nikogo nie obchodzą. Ale…

Może moje zdanie nie interesuje nikogo z obecnego Zarządu. Może jestem reliktem przeszłości. Ale los organizacji, którą współtworzyłem, interesuje mnie bardziej niż własna reputacja.

Nie niszczcie dorobku 30 lat! Nie pasuje wam Jasiński? Zmieńcie go, ale zróbcie to z klasą i zgodnie ze statutem. Chcecie nowego OPZL? To zbudujcie własne! Ale nie grzebcie fundamentów, które postawili inni.

Na koniec:

OPZL to nie jest teren bitwy o wpływy. To była – i może jeszcze być – tarcza dla nas wszystkich. Ale najpierw trzeba przestać walić młotkiem po własnej głowie.

Z wyrazami gorzkiego szacunku,
Jerzy Kwiatkowski
Członek założyciel OPZL
Były Przewodniczący OPZL
Dyrektor Zarządzający LCL Logistic Sp. z o.o.