Elżbieta Polak wyczuwa, że zbliża się koniec i chce wrócić do samorządu? Pytanie, czy pozwoli jej Sługocki…
Blady strach padł na pracowników Urzędu Marszałkowskiego gdy zobaczyli na facebookowym koncie Elżbiety Polak wpis okraszony tytułem „A może by tak wrócić?”, pod którym na zdjęciu z Elżbietą Polak w ławach sejmowych widoczny jest Stanisław Tomczyszyn.
Post niezwykle wymowny nadaje kolorytu lubuskiej polityce. Komentowany jest oczywiście w kontekście utraty marszałkowskiego stołka przez Marcina Jabłońskiego. Dla obserwatorów sceny politycznej jest jasne, że pikujące sondaże rządzącej koalicji powodują, iż posłowie z końcowych ław sejmu będą szukali dla siebie jakiejś łajby, aby przetrwać, gdy wylecą z sejmu. Dlatego niektórzy czując, że zbliża się ich koniec uprzedzają fakty i już dziś szukają jakiejś miękkiej alternatywy.
Urzędnicy, z którymi udało nam się porozmawiać, analizują teraz, co jest dla nich mniejszym złem. Czy był to Jabłoński, który wzbudzał powszechny strach, czy być może Polak, której nie cierpieli i mieli dosyć jej nie zdiagnozowanych fochów. Wielu powtarza, że powrót na stanowisko byłek marszałek, nie byłoby dobrym rozwiązaniem.
Z punktu widzenia Elżbiety Polak, która w sejmie została całkowicie z marginalizowana byłby to jakiś powrót do regionalnej polityki. Polityk Platformy Obywatelskiej zdała sobie już sprawę, że w wielkiej ogólnopolskiej polityce nie przebije się, bo po pierwsze nie ma posłuchu u Donalda Tuska, który nie ceni takich osób, a po drugie jej kontrowersyjne wypowiedzi choćby na temat rtęci sprawiły, że stała się polityczną kotwicą Platformy Obywatelskiej. Więc jej powrót na Ziemię Lubuską mógłby wzmocnić ją mentalnie i politycznie.
Wiele osób wskazuje też, że Stanisław Tomczyszyn mógłby po wymuszonej rezygnacji Jabłońskiego wrócić do lubuskiego samorządu na stanowisko wicemarszałka. To nie byłoby jednak na rękę ani Tomczyszynowi, ani tej frakcji PSL-u, która chce już od dawna zdetronizować obecnego posła i wprowadzić nowe rządy u ludowców. Inna sprawa że samemu Tomczyszynowi nie chce się już po prostu pracować i woli zasiadać w ławach sejmowych, mimo że niewiele tam znaczy.
Czy Elżbieta Polak i Stanisław Tomczyszyn wrócą znów do lubuskiego samorządu na eksponowane stanowiska? To okaże się już 18 sierpnia. Wówczas zbierze się Sejmik Lubuski, oficjalnie odwoła Marcina Jabłońskiego oraz cały zarząd województwa i powoła w na te stanowiska osoby.
Oczywisćie nie należy zapominać, że w tak dyktatorskiej partii jaką jest Platforma Obywatelska nie ma miejsca na choćby malutki element demokracji. O tym, kto zostanie marszałkiem zdecyduje jednoosobowo poseł Waldemar Sługocki. Radni wojewódzcy PO i PSL podniosą tylko na sesji karnie ręce za wyznaczoną osobą.

