Nauczycielka pisze skargę na dyrektorkę. Bo nie taki miał być plan lekcji…
Nie, to nie żart… Pojawiła się kolejna skarga na dyrekcję Zespołu Edukacyjnego nr 3 w Zielonej Górze. Tym razem napisała ją jedna z niezadowolonych nauczycielek. Obfity opis skargi zawarła na kilku stronach. „To jakaś paranoja, tej pani częściej nie było na lekcjach, niż była” – komentują sprawę niektórzy rodzice. Sprawdziliśmy. Skarga ma charakter bardzo osobisty i trafiła do odpowiedniej Komisji Rady Miasta Zielona Góra.
Pisanie skarg, to ostatnio bardzo modna sprawa wśród niezadowolonych pracowników Zespołu Edukacyjnego nr 3 w Zielonej Górze. W ostatnich dwóch miesiącach pojawiły się dwie. Ich autorki mają nadzieję, że dzięki nim miasto zmieni dyrektorkę ZE nr 3 i w placówce zostanie przywrócony patologiczny porządek. Taki jest cel…
Najnowsza skarga na dyrektorkę szkoły Kamilę Dyjak pojawiła się w Urzędzie Miasta 10 czerwca. Skarżąca poszła „szeroko”, bo oprócz organu prowadzącego wysłała pismo do kuratorium oświaty, ministerstwa edukacji oraz do posłów Platformy Obywatelskiej Waldemara Sługockiego i Elżbiety Polak. Co prawda dwójka posłów Platformy Obywatelskiej ma tyle wspólnego z oświatą, co Breżniew z demokracją, ale liczy się rozmach. I intencja. A ta jest widoczna gołym okiem.
Sama skarga jest bardzo osobista. Tak naprawdę można ją uznać za opowieść osoby, która nie może dojść do porozumienia z pracodawcą wymagającym od pracownika poświęcenia się dla kierowanej przez siebie „firmy”.
Zawiera też opis zdarzeń które absolutnie nie kwalifikują się do rozpoznania przez organ prowadzący. Powinna zostać skierowana raczej do Inspekcji Pracy lub prokuratury. Zasadne wydaje się więc pytanie, dlaczego nauczycielka nie zdecydowała się na skierowanie sprawy odpowiednim organom i instytucjom.
Zarzut, który nauczycielka Paulina Woźniak-Chojnacka stawia jako pierwszy, to rzekome nękanie przez dyrektora, by wymusić rezygnację pracy w szkole. Nauczycielka wspomina m.in. o nałożonej na nią karze porządkowej.
Zarzut byłby poważny o tyle, gdyby nie fakt, że dla nauczycielki praca w szkole nie jest i nie była priorytetem. Jest, jak wynika z ustaleń, formą dorobienia sobie do skromnej pensji nauczyciela akademickiego. Tymczasem, jak się okazuje, sprawa nie wygląda tak przejrzyście jak wydaje się na pierwszy rzut oka.
Jak udało nam się dowiedzieć, od wielu lat, plan lekcji w ZE nr 3 był przygotowywany przez poprzednią dyrekcję ze znacznym podporządkowaniem pod nauczycielkę, która na pierwszym miejscu stawiała właśnie pracę na uczelni.
„I tu pojawiał się problem, ponieważ bywały sytuacje, gdy klasy nie miały lekcji matematyki, ponieważ nauczycielka była nieobecna. Gdzie była w tym czasie? Zapewne na uczelni.” – mówi nam jeden z rodziców.
Od pewnego czasu sytuacja jednak się zmieniła i nowa dyrektorka nie chciała już ustawiać planu lekcji pod wspomnianą nauczycielkę. Sytuacja stała się napięta, tym bardziej że część grona pedagogicznego nie patrzyło przychylnie na tę sytuację.
„Każdy by chciał, aby pod niego ustawiono plan” – powiedziała nam jedna z nauczycielek, która uważa, że postępowanie dyrekcji jest słuszne, bo to przecież nauczyciel powinien się dostosować do planu lekcji i przede wszystkim do dzieci których zamierza uczyć.
Okazało się rownież, że jednym z powodów zakończenia ustawiania planu lekcji pod nauczycielkę były poważne zastrzeżenia SANEPIDU.
W obronie nauczycielki mieli stanąć rodzice, ale nie stanęli… Do ciekawej sytuacji doszło podczas ostatniego zebrania z rodzicami, podczas którego nauczycielka zaproponowała, aby rodzice napisali do dyrekcji pismo, w którym mieli stawić się właśnie za nią. Ten pomysł nie spotkał się jednak z entuzjazmem większości, a problemem było między innymi brak należytych umiejętności w formułowaniu takiego pisma dyrektora szkoły.
Skarga zawiera również opis sytuacji która miała mieć miejsce w szkole i dotyczyła, zdaniem nauczycielki, nielegalnej zmiany oceny jednej z uczennic.
Nauczycielka sporządziła cały kilkustronnicowy opis tej sytuacji, który zawiera subiektywne spojrzenie na sprawę.
Co ma w zamiarze? Według skargi zwraca się z prośbą o pomoc i ocenę zgodności działań dyrekcji szkoły z przepisami prawa. Oczekuje również wsparica ze strony powiadomionych organów. Tyle oficjalne stanowisko.
Realnie chodzi o podważenie wiarygodności dyrektorki i podjęcie kroków w kierunku zmian kadrowych w placówce.
