PiS alarmuje przed drogą zimą i przedstawia projekt „Tanie ogrzewanie”. Ast: Tusk równa się drożyzna

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości ostrzegają przed rosnącymi kosztami ogrzewania i apelują do rządu o pilne działania. Proponują obniżenie podatków na energię i paliwa grzewcze, a także wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków. Podczas konferencji w Zielonej Górze politycy PiS krytykowali politykę finansową rządu Donalda Tuska. Odnieśli się również do zbliżających się wyborów uzupełniających do Senatu, deklarując poparcie dla Janusza Kubickiego.

„Polacy nie mogą zostać sami na zimę”

Podczas konferencji prasowej posłowie Marek Ast, Władysław Dajczak i Jerzy Materna przedstawili stanowisko Prawa i Sprawiedliwości dotyczące kosztów ogrzewania i sytuacji finansowej polskich rodzin. Politycy przekonywali, że nadchodzące miesiące mogą być szczególnie trudne dla gospodarstw domowych, a rząd powinien jak najszybciej wdrożyć rozwiązania ograniczające wydatki na energię.

Marek Ast przypomniał, że w czasie rządów PiS wprowadzano mechanizmy osłonowe, które miały chronić odbiorców przed skutkami kryzysu energetycznego i wysokiej inflacji.

– Czeka nas druga zima, dramatyczna zima dla milionów Polaków. (…) Rząd Prawa i Sprawiedliwości wspierał Polaków, doprowadził do zamrożenia cen energii, wypłacał dodatki: 3000 zł do węgla i 2000 zł do LPG. Polskie rodziny mogły liczyć na wsparcie – mówił poseł.

Polityk argumentował, że również obecnie państwo powinno reagować na wzrost kosztów utrzymania. Jego zdaniem samo powoływanie się na ograniczenia budżetowe nie może zastępować konkretnych działań.

– Polacy oczekują wsparcia, oczekują tego, aby ta nadchodząca zima nie pozostawiła ich samymi sobie. Rząd jest od tego, żeby robić, a nie tylko mówić. Niestety, oni dokładnie tylko gadają, natomiast ręce mają założone do tyłu i twierdzą cały czas, że nic zrobić nie mogą. Tusk do roboty! – apelował Ast.

Projekt „Tanie ogrzewanie”. PiS chce obniżenia podatków

Jednym z głównych tematów konferencji była propozycja ustawy „Tanie ogrzewanie”. Politycy PiS zapowiedzieli, że chcą obniżyć obciążenia podatkowe związane z energią i paliwami wykorzystywanymi do ogrzewania domów.

Jerzy Materna przedstawił szacunkowe koszty proponowanych rozwiązań. Według jego wypowiedzi cały pakiet miałby kosztować ponad 9 miliardów złotych.

– Chcemy przede wszystkim, żeby VAT na energię elektryczną i energię cieplną był obniżony do 5 procent, a w przypadku olejów opałowych i węgla kamiennego zastosować odpowiednie obniżki podatkowe – wyjaśniał poseł.

Jak wskazywał, największą część kosztów stanowiłyby rozwiązania dotyczące węgla kamiennego. Wymienił również około 2,3 miliarda złotych na energię elektryczną, 670 milionów złotych na energię cieplną oraz około miliarda złotych na oleje opałowe.

– To ma przede wszystkim pomóc gospodarstwom przejść najcięższą, najdroższą zimę stulecia – przekonywał Materna.

Politycy PiS zapowiedzieli, że będą domagać się wprowadzenia pakietu jeszcze w listopadzie. Wskazywali przy tym, że środki na sfinansowanie pomocy można pozyskać między innymi poprzez uszczelnienie systemu podatkowego i lepsze wykorzystanie możliwości polskiej gospodarki.

Dajczak: Rodziny będą musiały wybierać między rachunkami a żywnością

Władysław Dajczak zwracał uwagę na konsekwencje wzrostu kosztów utrzymania dla osób o niższych dochodach. Według posła drożejące ogrzewanie może zmusić część rodzin do podejmowania trudnych decyzji dotyczących codziennych wydatków.

– Ludzie, którzy nie zarabiają dużych kwot, będą mieli przed sobą dylemat. Będą padały w polskich rodzinach pytania: czy płacimy rachunki za ciepło, czy płacimy rachunki za gaz, czy kupujemy naszym dzieciom żywność? Czy zapewniamy naszym dzieciom możliwość nauki? To są dramatyczne wybory, do których doprowadził ten rząd – mówił polityk.

Dajczak poparł postulaty obniżenia podatków i wskazał, że PiS proponuje również wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków. Według jego wypowiedzi miałby on obowiązywać od 1 marca 2026 roku do 31 marca 2027 roku.

Poseł zakwestionował także sposób przedstawiania przez rząd sytuacji gospodarczej. Zwracał uwagę na deklarowany wzrost gospodarczy przekraczający 3 procent, zestawiając go z problemem luki w podatku VAT.

– Jeśli gospodarka rozwija się tak dobrze, to wpływy z VAT powinny rosnąć. Tymczasem brakuje pieniędzy w budżecie, a minister Domański mówi Polakom, że nie ma możliwości, żeby im pomóc tej zimy – argumentował.

Była to ocena przedstawiona przez polityka opozycji. Podczas konferencji nie zaprezentowano szczegółowej analizy finansowej, która pozwalałaby niezależnie zweryfikować wszystkie przywołane liczby i zależności.

PiS wskazuje na porty i przetargi dla polskich firm

Jerzy Materna przekonywał, że możliwości zwiększenia dochodów budżetowych należy szukać nie tylko w podatkach, ale również w usprawnieniu działania administracji i wspieraniu krajowych przedsiębiorstw.

Jako przykład wskazał porty morskie i organizację odpraw celnych. Przypomniał również okres rządów Prawa i Sprawiedliwości.

– W latach 2016–2023, dzięki udrożnieniu portów morskich, doprowadziliśmy do zwiększenia dochodów o 40 miliardów złotych. Są możliwości, przede wszystkim poprzez dbanie o polskie firmy – mówił poseł.

Materna odniósł się także do przetargów publicznych, wskazując na zamówienie dotyczące zakupu pociągów dla PKP o wartości 14 miliardów złotych, które – jak powiedział – wygrała firma francuska.

– Przetargi powinny być przede wszystkim dla polskich firm. (…) Zwracamy się do rządu, żeby stworzył więcej możliwości udziału polskich przedsiębiorstw w przetargach. Tak można robić, żeby na końcu polskie firmy miały więcej możliwości – podkreślał.

Według polityka większy udział krajowych przedsiębiorstw w zamówieniach publicznych mógłby sprzyjać pozostawianiu większej części korzyści gospodarczych w Polsce. To jeden z argumentów, który PiS przedstawia w kontekście poszukiwania dodatkowych wpływów i poprawy sytuacji finansów publicznych.

Wybory do Senatu. PiS popiera Janusza Kubickiego

Druga część konferencji dotyczyła wyborów uzupełniających do Senatu, zaplanowanych na 22 listopada. Marek Ast zaapelował do mieszkańców okręgu obejmującego Zieloną Górę i okoliczne powiaty o udział w głosowaniu.

Poseł poinformował, że Prawo i Sprawiedliwość nie wystawi własnego kandydata. Partia zdecydowała się poprzeć Janusza Kubickiego, byłego prezydenta Zielonej Góry, który startuje jako kandydat niezależny.

– Uznaliśmy, że warto te wybory wykorzystać do sprawdzenia formuły tak zwanego paktu senackiego, czyli sprawdzenia, czy kandydat popierany przez jedną z formacji prawicowych ma szansę na wygraną. (…) Decydujemy się na popieranie tego kandydata, którego popiera też Konfederacja Krzysztofa Bosaka, a mianowicie Janusza Kubickiego, byłego prezydenta Zielonej Góry – powiedział Ast.

Polityk wyraźnie zaznaczył, że Kubicki nie jest kandydatem partyjnym PiS.

– To nie jest kandydat Prawa i Sprawiedliwości. To jest kandydat niezależny, kandydat, który zgłosił własny komitet wyborczy. Zgodnie z naszym porozumieniem z Konfederacją lojalnie będziemy go popierać i apelować o poparcie byłego prezydenta Zielonej Góry – deklarował.

Ast argumentował, że wieloletnie doświadczenie Kubickiego w samorządzie oraz jego znajomość regionu przemawiają za jego kandydaturą. Krytycznie wypowiedział się również o konkurentach, oceniając, że nie dysponują podobnym dorobkiem i rozpoznawalnością.

„Byle nie Platforma”. Dajczak zapowiada polityczną mobilizację

Do wyborów uzupełniających odniósł się również Władysław Dajczak, który przypomniał, że w poprzednich wyborach do Senatu otrzymał blisko 44 tysiące głosów. Podkreślił, że obecna kampania powinna być okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec rządu Donalda Tuska.

– Najważniejszą rzeczą w tych wyborach uzupełniających do Senatu jest to, żeby zaczęło obowiązywać hasło, które pojawiło się już w wielu miejscach Polski: „Byle nie Platforma”. Ono nie jest przypadkowe, bo dotyczy także tych rzeczy, o których rozmawialiśmy tutaj – mówił poseł.

Dajczak przekonywał, że niezadowolenie z polityki rządu powinno znaleźć odzwierciedlenie w wynikach wyborów.

– Wielu Polaków, zielonogórzan i Lubuszan widzi, jak fatalne są to rządy. Dzisiaj trzeba dać czerwoną kartkę. Już nie jest czas na żółtą, tylko na wyraźną czerwoną kartkę, żeby ten rząd po pierwsze się opamiętał, a w przyszłym roku został po prostu odsunięty od władzy – podsumował.

Konferencja połączyła zatem dwa główne wątki: propozycje PiS dotyczące ograniczenia kosztów ogrzewania oraz mobilizację wyborców przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi do Senatu. Politycy partii zapowiedzieli dalsze działania na rzecz projektu „Tanie ogrzewanie” i wezwali rząd do pilnego zajęcia się przedstawionymi rozwiązaniami.