Interes urzędników, kontra spokój mieszkańców. Urząd marszałkowski upiera się, by budować obwodnicę Kożuchowa w obecnym kształcie…

10 lat uwsteczniania Kożuchowa gospodarczo-rozwojowo i cywilizacyjnie, a na koniec wepchnięcie inwestycji, która zamiast polepszyć cokolwiek mieszkańcom gminy Kożuchów, powoduje tylko udrękę i problemy. Taką spuściznę pozostawił po sobie były burmistrz tego miasta Paweł Jagasek. Jego fatalne działania widoczne są do dziś. I co gorsza mogą jeszcze bardziej zaszkodzić mieszkańcom, bo Jagasek ciągle jątrzy. Dotarliśmy do treści rozmów urzędników i komentarzy byłego burmistrza, który dziwnym trafem cały czas stara się „kontrolować” to, co dzieje się przy tej inwestycji, w której realizacji mocno namieszał. I to, zdaniem mieszkańców, bardzo negatywnie.

Mowa o obwodnicy Kożuchowa, która jest wyczekiwana przez mieszkańców od wielu lat. Obwodnica została projektowana jeszcze za rządów Andrzeja Ogrodnika, w 2014 roku. Ale to co wymyślił sobie poprzedni burmistrz Kożuchowa Paweł Jagasek, od początku budziło ogromne zastrzeżenia. Inwestycja miała się rozpocząć w 2021 roku. Było to oficjalnie potwierdzone, ponieważ inwestycja znajdowała się wówczas na liście rezerwowej urzędu marszałkowskiego.

Grunty, kasa i fotowoltaika

Jednak Jagasek przez dwie kadencje, gdy rządził w Kożuchowie, nie podjął jednak żadnych działań w sprawie obwodnicy.
Dlaczego? Nie ma dziś racjonalnych odpowiedzi, który mogłyby wskazywać na powody, ale w tamtym czasie w pobliżu Kożuchowa pojawiły się firmy które zaczęły kupować grunty pod farmy fotowoltaiczne. Co za tym idzie w sprawie pojawiły się ogromne pieniądze, które można zarobić na inwestycji, ale jednocześnie które blokowały możliwość budowania obwodnicy zakładanym poprzednio kształcie. Jagasek o tym, co oczywiste, wiedział.

Co ciekawe, dopiero na koniec swojej kadencji Paweł Jagasek ze swoimi kumplami z szajki zwanej Platformą Obywatelską, którzy rządzą w Urzędzie Marszałkowskim, zaczął pchać do przodu inwestycje. Przygotowano kilka wariantów, które miały zapewnić udrożnienie i swobodny przejazd i ominięcie najbardziej newralgicznych miejsc.

Jednocześnie korzyści mieli odnieść także lokalni przedsiębiorcy, którzy po podziale jednej z działek położonych w korytarzu przeznaczyli ją pod zabudowę jednorodzinną.

Mieszkańcy: Dla nas to dramat…”

Ale wśród mieszkańców szybko nastąpiło zwątpienie, a potem wręcz złość. Temat powrócił dopiero w ubiegłym roku, kiedy na zlecenie Zarządu Dróg Wojewódzkich przygotowano nową koncepcję budowy obwodnicy. Zaproponowano trzy warianty, które bezpośrednio uderzają w życie mieszkańców miejscowości Czciradz.
Wybrano wariant, który zaczęto wdrażać bez konsultacji z mieszkańcami. Wybrano go do realizacji wbrew logice i głosom społeczeństwa.

„Dla nas to dramat, mówią okolicy mieszkańcy. Nikt z nami nie rozmawiał, niczego nie konsultował. Przywieziono decyzję w teczce, tak jak za czasów głębokiej komuny”

– mówią rozżaleni.

Jak się okazuje wielkie pieniądze które krążą nad tą inwestycją i które mogą zgarnąć przedstawiciele wielkich firm fotowoltaicznych nie są tu bez znaczenia. Jak udało nam się ustalić, doszło do kilku spotkań pomiędzy ważnymi politykami, a biznesmenami którzy mają razem ustalać warunki i sposób przeprowadzenia inwestycji.

Wiadomo że decyzja o postawieniu ferm fotowoltaicznych już upadła, grunty pozostają jednak we własności przedsiębiorców. I tu właśnie sytuacja zaczyna być niejasna. Dziś już przedsiębiorcy nie upierają się przy budowie farm. Robią to tylko z jednego powodu. Działki, które kupili kilka lat temu są dziś warta 10 razy więcej. Gdy sprzedadzą je pod iwestycje drogową, zarobią kilka razy więcej niż na jakiejś farmie.

 

Będą zgłoszenia do CBA

Część mieszkańców planuje złożenie zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, aby przyjrzeć się dziwnym machinacjom i twardej postawie urzędników marszałkowskich wobec protestu mieszkańców.

Czegoś takiego nie widziałem nigdy. Zamiast rozmawiać próbować, rozwiązać problem, urzędnicy marszałkowscy z Platformy Obywatelskiej prą naprzód niczym taran, nie oglądając się na nikogo. Gdy zacznie się inwestycja mój dom prawdopodobnie zostanie zniszczony, ponieważ podłoże na którym stoi, na pewno zostanie naruszone. To jest całkowita beznadzieja. Nie wiem, co dalej i jak to się skończy. Nie ma z kim rozmawiać. Mieszkańcy są ignorowani, a władza patrzy tylko na swój interes.

– mówi jeden z rozżalonych mieszkańców.

Burmistrz po stronie mieszkańców, a Jagasek uciekł w struktury partyjne

W całej sprawie do powiedzenia ma coś Urząd Gminy w Kożuchowie. Burmistrz Alina Śmigiel zapowiada walkę o dobro mieszkańców i ich byt, ale jednocześnie bierze też pod uwagę konieczność budowy obwodnicy. Trwają próby rozmów i lobbowania nad zmianą koncepcji, czyli przeniesienia części planowanej trasy z dala od budynków mieszkalnych. Chodzi o wybranie wariantu zielonego, zamiast obecnego do realizacji.

Niestety, wszelkie prośby o spotkania, rozmowy i wyjaśnienie sprawy napotykają na ogromny opór urzędników Urzędu Marszałkowskiego z Platformy Obywatelskiej. Podobnie zachowują się rządzący w starostwie ze starostą Mariuszem Stokłosą na czele.

Już dziś widać że polityków Platformy Obywatelskiej los mieszkańców interesuje jak zeszłoroczny śnieg. Liczy się tylko załatwienie inwestycji, przy której można zarobić i jednocześnie stanąć po stronie biznesu, który w przyszłości na pewno odwdzięczy się na przykład finansując wybory, bądź pomagając w inny sposób politykom rządzącym regionem lubuskim.

A Paweł Jagasek? Zostawił po sobie burdel w Kożuchowie i sam ulotnił się do marszałkowskiego bagienka. Był fachowcem od lotniska, potem sekretarzem, a obecnie jest fachowcem od nauki jazdy. Został bowiem szefem WORD-u.

Normalnie człowiek orkiestra…