Kompleksy warszawskich elit leczone chamstwem i hałasem
Dewastacja trawnika i bałagan w Pałacu w Wilanowie była zaplanowana, awantura w mediach i protesty mieszkańców też. Przekraczanie wszelkich norm i zasad bowiem to znak firmowy Circoloco. Circoloco bowiem to przedsięwzięcie biznesowe opierające się na chuligaństwie jako dźwigi reklamowej. Firma ta nie zrobiła w Warszawie niczego z czego nie była by znana. Zrobiła jedynie to z czego słynie i z czego czerpie zyski.
Circoloco, założone w 1999 roku przez Antonio Carbonaro i Andreę Pelino, to jak się chwalą globalne imperium stylu życia. Odpowiedź na kompleksy ludzi z kasą, dla których mieć znaczy więcej jak być. Grupa cyników zbija kokosy na kompleksach z jednej strony ludzi bogatych pragnących blichtru, pokazania światu, że są bogaci a z drugiej tych mniej bogatych, którzy tym bogatym zazdroszczą.
Nie inaczej w Polsce. Tu na miejscu nie brakuje pozerów ludzi, którym pieniądze uczyniły spore szkody umysłowe, szczególnie w zakresie kultury i przyzwoitości. Polscy nowobogaccy z Miasteczka Wilanów pokazac Warszawce, że należą do elity. Nie w rozumieniu XIX wiecznym, ale takiej, która musi popisać się przed innymi kasą, wpływami, bezkarnością. No i przede wszystkim bezczelnością i swoistym chamstwem. Mantrą: no bo co mi zrobicie, mogę was sobie kupić.
W organizację i promocję zaangażowana była fundacja Omenaa Art Foundation, kojarzona z Omeną Mensah i Rafałem Brzoską. Zgodę na wynajem terenu wydał dyrektor Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego, Paweł Jaskanis, argumentując to potrzebą pozyskania środków na konserwację. Impreza wywołała falę oburzenia mieszkańców Wilanowa i ekologów. Zabawa trwała do 3:30 nad ranem, w gęsto zabudowanej dzielnicy uznano za nieakceptowalne. Nagłośnienie i pirotechnika uderzyły w sąsiadujący z pałacem Rezerwat Przyrody Morysin. Zdewastowany został trawnik przed pałacem.
Muzeum w Wilanowie zarobiło na wynajmie 116 tys. zł netto, a organizator wpłacił ok. 250 tys. zł kaucji na rekultywację zniszczonych trawników. Dla globalnej marki, której roczne przychody szacuje się na 15–25 mln dolarów, są to kwoty śladowe. Eksperci sugerują, że te koszty sa niewielkie w porównaniu z darmową reklamą. Bo skandal, awantura, mandaty, kary, to koszty reklamy. Im większe medialne echo ekscesów jakich się Circoloco dopuszcza tym lepiej.
Skandale te przyciągają do Circoloco reklamodawców, globalne firmy, które potrzebują niekonwencjonalnej promocji w świecie szpanu, jako marki premium. Gdzie najwięcej kosztuje logo.
Polska nie jest wyjątkiem. Marka budzi kontrowersje wszędzie, gdzie się pojawia. W Meksyku oskarżana o „ekobójstwo w rytmie techno” i niszczenie dżungli. Na Ibizie wielomilionowe kary. W Miami protesty mieszkańców z powodu wibracji, które dosłownie „trzęsły oknami” w apartamentowcach. Impreza w Warszawie potwierdziła złą reputację firmy, ale dla Rafala Trzaskowskiego była potwierdzeniem, że polska stolica jest kluczowym punktem na mapie światowego clubbingu.
Oskarżenia o korupcję wydaja się naturalną koleją rzeczy, ale nikt tego wątku nie dotyka. Choć po odwołaniu imprezy w Indiach sugerowano, że organizatorzy nie dogadali się w lokalną biurokracją co do wysokości prowizji. Ale otwartych oskarżeń nikt nie śmie zgłosić. Nie znajdzie się w mediach oskarżeń o łapówki ale powtarzają się w setkach artykułów informacje: o niewyjaśnionej pobłażliwości władz” wobec łamania norm hałasu i przekraczaniu norm bezpieczeństwa, o „bliskich więziach” między organizatorami a lokalnymi elitami politycznymi, o „rażących zaniedbaniach” w procesie wydawania pozwoleń na koncerty na terenach chronionych.
Ale te wszystkie zastrzeżenia zawsze są neutralizowane argumentami o działalności charytatywnej i dobroczynnej. O przekazywaniu funduszy na zbożne cele.
Można się zastanawiać nad motywami dyrektora muzeum, nad motywami prezydenta Warszawy. Tylko po co oni są marionetkami w biznesowym modeli Circoloco. Można być jednak pewnym, że o ekscesach związanych z imprezami Circoloco było wiadomo, bo firma ma je w swoim portfolio. Awantura w mediach też była do przewidzenia, bo zawsze była.
Jedynie dyrektor muzeum odegrał rolę kozła ofiarnego, albo pożytecznego idioty, bo na razie nie wiadomo, czy mu ktoś przypadkiem nie kazał.
Wiadomo też, że nikomu poza nim włos z głowy nie spadnie. A ludzie, zabytki, a przyroda zapytacie. No dajcie spokój. Kto by się nimi przejmował. To są wyborcy i tak zagłosują zgodnie z wytycznymi TVN’u.
ZAPRASZAMY NA YOUTUBE
Dewastacja w Wilanowie. Koncert Circoloco
J-007
