Na spotkaniu z Czarzastym pojawił się aktyw i potomkowie sowieckich namiestników

Członkowie partii komunistycznej, potomkowie sowieckich namiestników w Polsce, członkowie SB, czyli komunistycznej służby bezpieczeństwa, ubeccy kapusie, zdrajcy ojczyzny oraz urzędnicy miejscy z PO wraz z członkiem zarządu województwa Grzegorzem Potęgą, wzięli udział w spotkaniu z pełniącym obowiązki marszałka sejmu komunistycznym satrapą Włodzimierzem Czarzastym.

Duch Lenina i Stalina powrócił do Zielonej Góry. Zanim doszło bowiem do spotkania w auli uniwersytetu, przy muzeum Ziemi Lubuskiej odsłonięto tablicę poświęconą Zbyszko Piwońskiemu członkowi PZPR, ostatniemu komunistycznemu wojewodzie zielonogórskiemu. Komunistyczne symbole wracają więc po 37 latach do sfery publicznej Zielonej Góry.

A jak przebiegało samo spotkanie Czarzastego z aktywem partyjnym i potomkami sowieckich namiestników? Powspominano dawne dobre czasy, gdy partia komunistyczna cały czas stanowiła przewodnią rolę w rozwoju kraju, wspominano wspaniałe akty pozbywania się demokratycznej opozycji, mordowania księży w szczególności księdza Jerzego Popiełuszki, którego zdaniem Czarzastego zabili bandyci.

Z rozrzewnieniem i łezką w oku wspominano pobyt radzieckich towarzyszy w Polsce i i esbeckie rewizje oraz aresztowania członków demokratycznej opozycji. Przybyłym na spotkanie z Czarzastym te czasy kojarzą się jak najlepiej i w wielu rozmowach można było usłyszeć chęć powrotu do tych wspaniałych lat.

Niestety, aula UZ była w dużej części pusta. Po co wyjnajęto tak wielki obiekt? Zapewne liczono na liczny udział Lubuszan. Kolejny raz okazało się jednak, że brak rozliczenia z przeszłością, gloryfikacja sowieckiego systemu sprawowania władzy i uwikłanie w kontakty z rosyjskimi służbami nie służą Czarzastemu, ale dają do myślenia Lubuszanom, którzy nie chcieli być widziani w towarzystwie czerwonego satrapy.

fot. Urząd Marszałkowski/LCI