Awantury i niszczenie ludzi w lubuskiej TVP. Czarne chmury zbierają się nad dyrektorem

Dyktatorskie metody zarządzania, brak szacunku dla członków zespołu dziennikarskiego i usuwanie bez powodu osób z grona redakcyjnego. Tak wygląda dziś zarządzanie oddziałem Telewizji Polskiej w Gorzowie Wielkopolskim. Nad jej dyrektorem z politycznego nadania Platformy Obywatelskiej Andrzejem Lochem, zebrały się czarne chmury.

To co od kilku miesięcy dzieje się w gorzowskim oddziale TVP komentują już nawet nie po cichu, ludzie pracujący w telewizji polskiej na Ziemi Lubuskiej. Wskazują, że w ostatnim czasie w jednostce dzieje się po prostu bardzo źle, a winą obarczają przede wszystkim osobę dyrektora, a wcześniej sekretarza redakcji Andrzeja Locha.

Ten wskoczył na stanowisko dyrektora po ostatnich wyborach parlamentarnych, jest to więc typowy awans nomenklaturowy. Jednak chyba nikt z rządzącej partii nie przypuszczał, że po kilkunastu miesiącach dojdzie do takich awantur i animozji w zespole, a dyrektor zacznie wikłać się również w sprawy wychodzące daleko poza region lubuski

W niecałe dwa lata Andrzej Loch pozbył się już trzech osób, które przepracowały w tej firmie blisko 20 lat. Mowa tu o operatorze Mariuszu Gabrielu, dziennikarzu sportowym Marcinie Rynkiewiczu oraz redaktorze Arturze Szymczaku.

Cała trójka przez dekady z powodzeniem pracowała w oddziale gorzowskim TVP, a pożegnano się z nimi w sposób urągający nie tylko prawu pracy, ale przede wszystkim godności ludzkiej. W tej sprawie interweniowała m.in. Gorzowska Solidarność oraz Partia Razem, której członkom szczególnie na sercu leżą sprawy poszanowania praw pracowniczych, praw człowieka oraz wolności słowa.

Z Rynkiewiczem pożegnano się telefonicznie przed świętami Bożego Narodzenia, natomiast Szymczakowi Loch dał 30 minut na spakowanie się i opuszczenie redakcji. Jak w tej sytuacji lubuska TVP będzie realizowała programy dotyczaące m.in. łamainia praw pracowniczych nie wiadomo. Teraz każdy łamiący te prawa pracodawca będzie mógł skomentować pytania od dziennikarzy TVP krótko: „spójrzecie najpierw na wasze podwórko i waszego szefa”.

Jakim cudem można tak bardzo nie liczyć się z pracownikami redakcji i traktować ludzi niczym pionki na szachownicy, usuwając ich bez przyczyny i właściwie bez żadnych głębszych powodów? Wydaje się że za takim stanem rzeczy stoi pewność o niezmienności układu politycznego, który wsadził Andrzeja Locha na stołek szefa gorzowskiej redakcji TVP. Przypomnijmy, że w 2024 roku ówczesny szef lubuskiej Platformy Obywatelskiej Waldemar Sługocki był w doskonałych kontaktach z obecnym dyrektorem TVP i to za jego wiedzą i zgodą doszło do awansu na stołek dyrektorski.

Sługocki był więc politycznym patronem Locha. Ten chcąc odwdzięczyć się byłemu szefowi lubuskiej Platformy, przyczynił się między innymi do zaszkodzenia dziennikarzowi Maciejowi Piotrowskiemu, który od lat współpracował z warszawską redakcją Telewizji Polskiej, produkując dla niej programy śledcze i społeczne.

Jak udało się ustalić, to właśnie po interwencji szefa lubuskiego oddziału TVP, doszło do wypowiedzenia umowy z Piotrowskim, mimo że murem za dziennikarzem stanęło bardzo wiele osób z samej redakcji.

Faktycznym powodem działania dyrektora były materiały, które na krótko przed zerwaniem umowy zrealizował Piotrowski, a które dotyczyły niejasnych działań polityków koalicji rządzącej na Ziemi Lubuskiej, które wpływały an życie mieszkańców.

Jednak teraz działania szefa Lubuskiego oddziału TVP zaczynają gromadzić nad jego głową czarne chmury. Oto Wojewoda Lubuski Marek Cebula (polityk Platformy Obywatelskiej) podjął interwencję w sprawie sytuacji w lubuskim oddziale TVP i przekazał otrzymaną skargę, do prezesa TVP Tomasza Syguta. Skarga zawiera opis działań Andrzeja Locha, dyrektora TVP3 w Gorzowie. Mimo że minął już ponad miesiąc, brak jest jednak jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony TVP.

Wojewoda Marek Cebula jest dziś szefem Platformy Obywatelskiej, z kolei Loch to człowiek Waldemara Sługockiego poprzedniego szefa Platformy.

W polityce nie ma sentymentów wydaje się więc, że losy obecnego szefa Lubuskiego Oddziału Telewizji Polskiej są raczej policzone.

Cieniem cna całej sprawie kładą się rówież plotki dotyczące wykorzystywania stanowiska do celów prywatnych. CHodzi o wykorzystywanie sprzętu służbowego w niewaściwy sposób i „wypożyczanie” go osobom nieuprawnionym.

Do tej sprawy będziemy wracać.