Solidarność nie odpuszcza Pabierowskiemu. „Nie usunął obraźliwego wpisu, nie przeprosił”
Wracamy do sprawy infantylnego komentarza prezydenta Marcina Pabierowskiego pod adresem Rafał Jaworskiego, szefa Solidarności w urzędzie miasta Zielona Góra, który prezydent zamieścił podczas awantury o przedszkola. Solidarność najpierw chciała się dogadać i prosiła o usunięcie obraźliwego wpisu. Jednak jak informują członowie „S”, prezydent Pabierowski ani nie usunął wpisu, ani nie przeprosił przewodniczącego Jaworskiego. W związku z tym Komisja Międzyzakładowa Solidarności nr 20 w Zielonej Górze przesłała nam pismo-oświadczenie, które publikujemy bez skrótów.
Krótka lekcja dialogu, czyli jak Prezydent Zielonej Góry buduje szklany zamek
Mówią, że milczenie jest złotem. Jednak w polityce, a zwłaszcza w relacjach z pracownikami własnego Urzędu, milczenie bywa raczej rdzewiejącą blachą, pod którą kryje się brak argumentów. Marcin Pabierowski, Prezydent Zielonej Góry, zdaje się właśnie pisać nowy podręcznik „zarządzania przez ignorowanie”. Szkoda tylko, że lekcje te odbywają się na żywym organizmie miasta.
Obiecanki przedwyborcze, czyli krótka pamięć dokumentów
Wszyscy pamiętamy czas przedwyborczego entuzjazmu. Podpisywanie porozumień społecznych z „Solidarnością” wyglądało w blasku fleszy znakomicie. Można by pomyśleć: oto nadchodzi nowa era szacunku i współpracy. Dziś jednak, gdy kurz bitewny opadł, okazuje się, że dokumenty te mają dla Pana Prezydenta trwałość porannej mgły nad Odrą.
Zrealizowano „część” obietnic – tę wygodną. Reszta? Reszta utknęła w szufladach, obok kilkunastu pism, opinii i wniosków strony społecznej, które Prezydent traktuje najwyraźniej jako niezamówioną korespondencję reklamową.
Magiczne sztuczki w Urzędzie: Mobbing, którego „nie ma”
Najbardziej fascynującym elementem polityki obecnego włodarza jest jednak walka z problemami poprzez ich… wymazywanie. To niemal genialne w swej prostocie: jeśli usuniemy wzmiankę o mobbingu z dokumentów dotyczących ryzyk zawodowych, to mobbing przestanie istnieć, prawda? Podobnie jak brak pełnomocnika ds. etyki czy procedury antymobbingowej z prawdziwego zdarzenia, które miały zostać powołane w uzgodnieniu z Solidarnością.
Zabawa w rozwiązywanie komisji, gdy tylko padną niewygodne pytania, przypomina bardziej piaskownicę niż poważny magistrat. Panie Prezydencie, wymazanie słowa „mobbing” z papieru nie sprawia, że pracownicy czują się bezpieczniej. Sprawia jedynie, że widzą, jak bardzo ich obawy są dla Pana nieistotne.
„Weźcie się do pracy” – dewiza, która może słono kosztować
Publiczne upominanie Przewodniczącego Rafała Jaworskiego, by „wziął się do pracy”, w kontekście dziesiątek merytorycznych pism wysłanych przez Związek, brzmi jak ponury żart. To klasyczna technika odwracania uwagi: gdy nie ma się nic do powiedzenia w kwestii łamania praw pracowniczych czy ignorowania zaleceń PIP, najlepiej uderzyć w osobę.
W kuluarach coraz głośniej słychać głosy, że obecna kadencja może być dla Pana Prezydenta lekcją „pierwszą i ostatnią”. Mieszkańcy i pracownicy widzą bowiem coś, czego Pan zdaje się nie dostrzegać z wysokości swojego gabinetu: arogancja to bardzo zła inwestycja. Zaufanie buduje się latami, a traci jednym niefortunnym wpisem w mediach społecznościowych i upartym trwaniem w błędzie.
Cierpliwość ma swoje granice
„Solidarność” bywa cierpliwa. To cecha organizacji, która przetrwała niejednego „nieomylnego” włodarza. Ale cierpliwość ta jest podszyta żelazną konsekwencją. Panie Prezydencie, wpis obrażający Przewodniczącego wciąż wisi w sieci, a brak przeprosin staje się Pana najbardziej rozpoznawalnym znakiem firmowym.
Zielona Góra zasługuje na dialog, a nie na monolog człowieka, który boi się trudnych pytań. Czas pokaże, czy Pan Prezydent zdąży wyciągnąć wnioski, zanim historia – i wyborcy – wystawią mu ostateczny rachunek. Na razie w rubryce „zarządzanie ludźmi” widnieje smutne: nieobecny.
