Szykuje się wojna w Platformie. Rtęciowa, pirat drogowy i wazeliniarz w boju o przywództwo

Niespodziewanie do walki o przywództwo w lubuskiej Platformie Obywatelskiej staje trzech kandydatów. O ile Waldemar Sługocki ps. pirat drogowy, wydawał się naturalnym kandydatem do startu, to poseł Elżbieta Polak ps. rtęciowa i wojewoda Marek Cebula ps. wazeliniarz, zgłosili się dość niespodziewanie. Jakie szanse mają kandydaci?

Sługocki, poseł i obecny szef lubukiej PO wydawał się żelaznym kandydatem do wygrania, ale tylko w przypadku gdyby startował sam. Autorytarne, a wręcz dyktatorskie rządy, z którymi przez lata stykali się członkowie Platformy spowodowały, że ma tylu samo zwolenników, co przeciwników. A tych ostatnich wydaje się, że jest już o wiele więcej. Na przywództwie Sługockiego ogromnym cieniem kładzie się doprowadzenie do wypadku w Drzonkowie, kilka lat temu, na skutek którego zwykły obywatel nie mógł podjąć pracy przez kilka miesięcy i był praktycznie pozbawiony środków do życia.

Początkowo Sługocki przepraszał. Wydawało się, że sprawa zostanie szybko załatwiona, bo przecież wypadek nie jest czymś, co wyrządził specjalnie. Natomiast po chwili, po rozmowach z prawnikami przyjaznymi Platformie Obywatelskiej, zaczął się wszystkiego wypierać. Właściwie można było odnieść wrażenie, że w ogóle nie uczestniczył w tym wypadku. Co oczywiście było groteską.

Sługocki ma jeszcze jeden problem. Otóż w 2024 roku zawarto koalicję w sejmiku lubuskim, w którym miała uczestniczyć również lewica. Chodziło o to, że Sługocki nie dopilnował ustaleń, które zawarto w Warszawie, na mocy których lewica miała otrzymać w Lubuskiem funkcje członka zarządu województwa. W głosowaniu przedstawiciel lewicy Cezary Wysocki otrzymał jednak od radnych ZERO głosów i przepadł, a odpowiedzialność spadła oczywiście na szefa regionu, który nieprzypilnował radnych Koalicji Obywatelskiej. Jego usunięcie z funkcji wiceministra było naturalną konsekwencją słabości szefa regionu. Sługocki nie przypilnował tego dealu, co spotkało się z konsekwencjami na szczeblu ogólnopolskim. Kilka miesięcy po tym stracił stanowisko wiceministra. Tusk i Kierwiński nie zapominają takiej zniewagi.

Kandydatura Elżbiety Polak jest z kolei stricte groteskową. Nie należy w ogóle brać jej tak naprawdę na poważnie. Wydaje się, że Polak wyskoczyła przed szereg tylko dlatego, aby pomóc Markowi Cebuli ograć Sługockiego. Wiadomo, że trochę głosów Elżbieta Polak weźmie, mimo że pracownicy Urzędu Marszałkowskiego często podkreślali, iż mają dosyć jej chwiejnego zachowania, niestabilnych wyskoków emocjonalnych i braku konkretnego zarządzania instytucją jaką jest Urząd Marszałkowski. Polak w sejmie jest totalnie zmarginalizowana. Nie ma żadnego znaczenia, a jedyną sprawą którą udało jej się załatwić jest wejście w bliskie kontakty z Romanem Giertychem i jego silnymi razem. Polak zasłynęła podczas katastrofy ekologicznej na Odrze z tekstu na temat rzekomej rtęci w Odrze. Okazało się to oczywiście typowym platformerskim fejkiem, ale przylgnęło do Polak na dobre.

Z kolei Cebula to prowincjusz, który nie ma charyzmy i poważania, ale za sprawą wybitnego wchodzenia w tylną część ciała Tuskowi i bezceremonialnego okazywania wazeliny wspiął się na wysokie szczeble kariery politycznej. Wszyscy pamiętamy jego wazeliniarskie zachowanie podczas powodzi w 2024 roku, gdy podczas spotkania sztabu kryzysowego z udziałem premiera zacytował rzekomego sms-a od jednego z wójtów, cytując słowa: „panie premierze jest pan wielki”.
Takiego poziomu wazeliniarstwa nie mógł wytrzymać nawet Tusk, który gestem skierowanym w kierunku Cebuli prosił o wyciszenie tego błazeńskiego tonu.

Teraz Cebula uzyskał poparcie członków Platformy Obywatelskiej z północy regionu. Na jednym zdjęciu wystąpił między innymi z Krystyną Sibińską i Robertem Surowcem oraz, co ciekawe, Marcinem Pabierowskim z Zielonej Góry i wieloma pozostałymi działaczami, którzy jak się wydaje stoją za nim murem.

Nie wiadomo jednak, czy to tylko poza, czy chęć przypodobania się obecnemu wojewodzie. Wiadomo jednak, że kolejny dzień przyniósł kolejne niespodzianki. Jak ćwierkają wróbelki Marcin Pabierowski zmienił już front i okazuje się, że popiera gorąco swojego mocodawcę Waldemara Sługockiego. Mimo, że ten bardzo mocno ingeruje mu w rządzenie miastem oraz sprawy personalne na szczeblu samorządu Zielonej Góry.

Kto wygra? Dla mieszkańców województwa to i tak bez znaczenia.

FOT. GRAFIKA AI