Koledzy z Platformy ustawiają konkurs pod swojego radnego. Ma zostać „naddyrektorem” w MOSiR-ze
Platformerska władza w Zielonej Górze nie kryje się już z tym, że na rympał ustawia konkursy na kolejne stanowiska za setki tysięcy złotych dla swoich ludzi. Tym razem w zielonogórskim MOSiR-ze sklecono naprędce konkurs pod radnego Jacka Frątczaka. Warunki przyjęcia do pracy ustawiono w taki sposób, że ze świecą szukać kogokolwiek, kto by je spełnił. Ale radny, dobry kumpel prezydenta Pabierowskiego, przypadkowo je spełnia. I wygra konkurs.
O tej sprawie mówiono niemal od pierwszego dnia po wyborach. Robert Jagiełowicz, jako dyrektor MOSiR-u i zaufany człowiek byłego prezydenta Janusza Kubickiego stał się jednym z głównych celów to odwołania przez ekipę Platformy Obywatelskiej. Tyle tylko, że nie za bardzo w Platformie ktoś garnął się do ciężkiej pracy w tej dziedzinie, a osoba, która chciała już tam pójść została radnym, więc sprawa się skomplikowała, bo nie bardzo chciała złożyć mandat. Tą osobą jest Jacek Frątczak, wieloletni pracownik klubu sportowego Falubaz i szara eminencja zielonogórskiego sportu.
Wydaje się jednak, że po blisko dwóch latach znaleziono furtkę w jaki sposób radny miałby zacząć mieszać w MOSiR-ze. Oto bowiem przygotowano konkurs na stanowisko głównego specjalisty, ale jego warunki zostały określone w taki sposób, że ze świecą szukać osoby, która je wypełni i będzie mogła startować w konkursie. Te warunki, oceniając tylko wstępnie, w większości – poza jednym – spełnia, zupełnie przypadkowo, Jacek Frątczak.
Jako radny nie mógłby oczywiście kierować jednostką miejską, więc trafi do niej tylnymi drzwiami, jako główny specjalista co, de facto, bardzo utrudni życie Robertowi Jagiełowiczowi, obecnemu dyrektorowi, który sprawnie zarządza tą instytucją.
Teraz Jagiełowicz będzie jednak czuł nad sobą oddech Frątczaka, który nie dość, że będzie patrzył na ręce i wtrącał się w różne sprawy, to jeszcze jako radny, będzie miał wpływ na to w jaki sposób funkcjonuje MOSiR. I stanie się szarą eminencją, która będzie mogła wpływać na decyzję dyrektora.
Zupełnie inną sprawą jest natomiast aspekt prawny całej sprawy. Oczywiście Frątczak może być pracownikom MOSiR-u. Natomiast wątpliwości budzi fakt, że jako radny będzie wpływał na budżet takiej jednostki, a jednocześnie jako pracownik będzie te pieniądze zarabiał, czyli z jednej strony uczestnicząc w pracach rady będzie podejmował decyzje finansowe dotyczące MOSiR-u, a następnie stanie się beneficjentem przepływu pieniędzy do tej jednostki. Budzi to ogromne wątpliwości i daje szerokie pole do patologicznych nadużyć.
Do patologicznej sprawy odniósł się również we wpisie na facebooku były prezydent Janusz Kubicki. Można go przeczytać TUTAJ

