On nie gryzie

Mieszkaniec Puław, kierowca, został śmiertelnie pogryziony przez trzy psy mieszkańca podzielonogórskiej Raculi. Psy swobodnie biegały sobie po lesie. Właścicielem psów jest (podobno) człowiek z jednego z siłowych resortów, dla którego badający sprawę policjanci są kolegami po fachu. Jak donoszą nagle zatroskane lokalne media, sprawa agresywnych psów jest dobrze znana mieszkańcom, sąsiadom ich właściciela, który z racji resortowych „koneksji” dotąd czuł się ponad prawem.

Sprawa dowodnie pokazuje, że jak ma się układy, można nie liczyć się z obowiązującymi zasadami i prawem. I nie chodzi tylko o mieszkańców Raculi, zastrachanych, biernych, czy sterroryzowanych przez właściciela psów, ale o władze miasta i sołtysa. Na fanpage „Racula na bieżąco” pod informacją o pogryzieniu takie dwa wpisy: Każdy post o tych psach strona kasowała. Teraz publikuje”. I drugi: „Wyjdziesz w Raculi rano z domu na ulicę – biegające luzem psy. Wyjdziesz wieczorem- to samo, i to inne. Tak przed laty, jak i teraz.”

Inną sprawą jest kult zwierząt domowych i beztroska ich właścicieli. Psie lobby w Polsce zdominowało debatę o psach. Psy są cacy, a ludzie są ich wrogami. Psy są pod specjalnym nadzorem rozmaitych kynofanatyków, psich organizacji i zlewaczałych mediów, w których rozmaite wypachnione paniusie i wygadani chłoptasie ubolewają nad ciężkim losem psów na łańcuchach, w kojcach i w kagańcach. W Polsce żyje ponad 8 milionów psów (i nieco ponad 5 mln dzieci). Większość ich właścicieli lekceważy prawo. To armia wyborców. Który z potencjalnych parlamentarzystów odważy się narazić temu elektoratowi? Któż z nas nie spotkał się z sytuacją, kiedy podbiega do nas pies, a urocza jego właścicielka z uśmiechem nas uspokaja „on nie gryzie”? A przecież istnieje obowiązek nakładania kagańca na psie pyski. Podobnie jak zabronione jest puszczanie psów luzem. Policja w tej sprawie nie robi nic. Właściciele psów chodzących bez kagańca czują się wobec tego bezkarni. Zastraszani są myśliwi, którym prawo zezwala odstrzelić psy biegające bez nadzoru po lesie.

Władze miasta wobec tego dramatycznego i bulwersującego wydarzenia, też pozostają obojętne, władzom Zielonej Góry ta sprawa, mówiąc kolokwialnie, „wisi”. A przecież można zwołać nadzwyczajną sesję Rady Miasta, powołać zespół kryzysowy do przeanalizowania zagrożeń stwarzanych przez psy, także te na smyczy bez kagańców. Choć każdy racjonalnie myślący wie doskonale, którzy radni, staną po stronie psów. Bo w Radzie też jest psie lobby.

Policja także ma w nosie, że kogoś tam zagryzły psy. Nic nie słychać o tym, aby ktoś w policji się ocknął z letargu i przypomniał sobie, że istnieje w tej sprawie prawo, które policja powinna egzekwować. Też się boją medialnej nagonki?

Nie mam najmniejszych złudzeń w tej kwestii. Media poszumią i po miesiącu zapadnie nad psią kwestią medialna cisza. Do następnego razu.

J-007